W środę „Dziennik Bałtycki” poinformował, że w czasie wizyty w Chojnicach nowy wojewoda pomorski Beata Rutkiewicz oświadczyła, iż elektrownia jądrowa na Pomorzu zamiast w Lubiatowie-Kopalinie w gminie Choczewo może powstać w okolicy Żarnowca w gminie Krokowa.

- „Ta decyzja środowiskowa dla lokalizacji w Lubiatowie została wydana, ale cały czas rozważamy, czy słusznie. Są też różne głosy na temat wybranej technologii. Najbliższe miesiące będą decydujące”

- powiedziała.   

Jej oświadczenie wywołało ogromne protesty ze strony polityków opozycji i ekspertów, którzy podkreślali, że zmiana lokalizacji oznaczałaby nie tylko olbrzymie straty finansowe, ale również znaczne przedłużenie realizacji inwestycji. Wreszcie do sprawy odniosło się Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

- „Nie ma podstaw do zmiany lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Decyzja o lokalizacji elektrowni jądrowej w gminie Choczewo jest ostateczna. Zmiana lokalizacji oznaczałaby rozpoczęcie od początku całego procesu, w tym badań, które trwały od 2017 r., czyli opóźnienie całej inwestycji nawet o 10 lat”

- czytamy w komunikacie resortu.