Prezydent Andrzej Duda wyznaczył sędziego Krzysztofa Wesołowskiego na przewodniczącego Zgromadzenia Sędziów Izby Cywilnej SN, które ma wybrać nowego prezesa Izby. Postanowienie prezydenta w tej sprawie wymagało kontrasygnaty szefa rządu. Premier Donald Tusk złożył swój podpis, czym wywołał wściekłość środowisk prawniczych zgromadzonych wokół „Iustitii”.
- „Sytuacja jest całkowitym zaskoczeniem. Skrajnie negatywnym zaskoczeniem (...) Sędziowie SN są zdruzgotani, oszołomieni. Czują się zdradzeni”
- stwierdził prezes „Iustitii” sędzia Krystian Markiewicz.
Sędziowie znani z sympatii do obecnego rządu i niechęci do Prawa i Sprawiedliwości kwestionują status sędziego Wojciechowskiego, który trafił do SN na podstawie ustawy o KRS z 2017 roku. Ich protest wywołał do odpowiedzi samego premiera, który postanowił tłumaczyć się… błędem.
- „Nie będę owijał w bawełnę, nastąpił błąd (...) Jak państwo pewnie się orientujecie, zadaniem premiera jest także podpisywanie setek dokumentów (...) Urzędnik odpowiedzialny za przygotowanie do podpisywania nie dostrzegł polityczności dokumentu, który stanowił o nominacji dla neosędziego przez prezydenta”
- powiedział szef rządu na dzisiejszej konferencji prasowej.
W rozmowie z portalem Niezależna.pl do wystąpienia Donalda Tuska odniósł się sędzia Adam Jaworski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.
- „Na tłumaczenie o błędzie można się tylko uśmiechnąć. Nie było żadnego powodu, żeby pan premier nie udzielił tej kontrasygnaty. Dobrze, że doszło do podpisania tego dokumentu”
- podkreślił członek Zarządu Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.
Zwrócił uwagę, że „pan premier, niezależnie od swoich motywacji, dokonując tej kontrasygnaty uznał, że pan sędzia Krzysztof Wesołowski jest sędzia Sądu Najwyższego”.
- „Nie ma możliwości, by premier wycofał ten dokument”
- zaznaczył.
