Po wczorajszej naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego premier Mateusz Morawiecki przyznał, że pewne obawy może budzić niejasna rola Aleksandra Łukaszenki we wczorajszym buncie Grupy Wagnera i przestrzegł przed możliwymi kolejnymi napięciami na polsko-białoruskiej granicy. Dziś szef rządu udał się na wschodnią granicę. Najpierw w towarzystwie ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka wizytował 18. Białostocki Pułk Rozpoznawczy, a następnie spotkał się ze strzegącymi granicy służbami przy murze granicznym w Krynkach. W czasie swojego wystąpienia szef rządu podkreślił, że Polska zrobiła wszystko, aby właściwie zareagować na sytuację w Rosji.

- „Stoimy w szczególnym miejscu, przy granicy polskiej z Białorusią. Łukaszenka z Putinem potrafią prowadzić bardzo dziwne akcje, które wciąż analizujemy, badamy”

- wskazał premier.

Morawiecki przypomniał zdarzenia z 2021 roku, kiedy to reżim Łukaszenki rozpoczynał skierowaną przeciwko Unii Europejskiej operację na granicy z Polską, a „posłowie Platformy Obywatelskiej tworzyli teatr, farsę”.

- „Dzisiaj, kiedy my stoimy murem za polskim mundurem, kiedy jesteśmy z polskimi żołnierzami, polskimi funkcjonariuszami, chcę powiedzieć dziękuję, a w imieniu Rzeczpospolitej, za polityków PO i sprzyjających im celebrytów - przepraszam

- powiedział.

Przypomniał, że realizowana przez Kreml rękami białoruskiego reżimu operacja była testem, który Polska zdała.

- „Polska jest coraz bardziej bezpieczna, granice są strzeżone, jednostki wojskowe odbudowywane, armia modernizowana, straż graniczna wzmacniana przez odpowiedni sprzęt”

- podkreślił.

Do skandalicznych ataków ze strony sympatyków totalnej opozycji wrócił też minister Mariusz Błaszczak.

- „Jesienią 2021 roku Polska została zaatakowana hybrydowo przez Białoruś. Nikczemnością były ataki ze strony polskiej, przez celebrytów, opozycję. Naród stanął jednak za polskim mundurem”

- powiedział szef MON.