Premier Morawiecki podkreśla w mediach społecznościowych, że „Rosja stanowi zagrożenie nie tylko na polu walki”, ale forsuje swoje interesy również za pomocą innych instrumentów. Robi to m.in. za pomocą propagandy. Sięga też po szantaż energetyczny w nadziei, że w ten sposób zmieni dynamikę wojny. Na drodze dyplomacji z kolei próbuje przekonać afrykańskie państwa, że panujący w nich głód jest konsekwencją decyzji Zachodu. Dziś natomiast Władimir Putin próbuje zastraszyć Zachód bronią jądrową.

- „Jego strategią jest eskalacja wojny i wytworzenie wrażenia – zwłaszcza na Unii Europejskiej – że Rosja się nie cofnie ani na krok. Rzeczywistość jest jednak inna. Kiedy Rosja zobaczy silny i solidarny opór wobec jej działań, nie będzie miała innego wyjścia – dlatego musimy być silni i zdecydowani, bo brak decyzji i opóźnienia rodzą niepowodzenia. Musimy działać szybko w powiązaniu ze Wspólnotą Transatlantycką i USA”

- podkreślił premier.

- „Najszybszym sposobem zakończenia wojny jest jej przegranie – ale w żadnym wypadku nie możemy do tego dopuścić. Po takiej porażce nasz świat wyglądałby zupełnie inaczej, dlatego naszym obowiązkiem jest wsparcie finansowe”

- dodał.

W związku z tym szef rządu zaapelował do Unii Europejskiej o udzielenie napadniętemu przez Rosję państwu pomocy w takim zakresie, w jakim udzieliły jej już Stany Zjednoczone.

- „Stany Zjednoczone zadeklarowały od 1 mld do 1,5 mld dolarów miesięcznie – Unia Europejska powinna wesprzeć Ukrainę taką samą kwotą”

- napisał.