W środę Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego przegłosowała sprawozdanie zalecające zmianę traktatów Unii Europejskiej. Proponowane poprawki do Traktatu o Unii Europejskiej i Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej obejmują m.in. poszerzenie kompetencji unijnych instytucji w takich dziedzinach jak polityka klimatyczna, energetyka, bezpieczeństwo czy gospodarka. W 65 obszarach zniesione ma zostać też prawo weta.

Do projektu zmiany traktatów odniósł się dziś po posiedzeniu Rady Europejskiej premier Mateusz Morawiecki, który zapowiedział, że pierwsze głosowanie w tej sprawie na Radzie Europejskiej zaplanowano już na 12 grudnia.

- „Dzisiaj jest 65 obszarów, energetyka, lasy, wiele spraw, za które odpowiadają w ostateczności państwa członkowskie - w ślad za tymi regulacjami, które idą przez PE, to wszystko ma zostać zniesione. Procedura większości kwalifikowanej takiej czy innej odbierze nam prawo decydowania o swoim własnym losie”

- powiedział szef rządu.

Wskazał, że rezygnacja z prawa weta oznacza centralizację władzy w Brukseli.

- „A kto rządzi w Brukseli? (...) Niemcy i Francuzi, Berlin i Paryż”

- przypomniał.

Relacjonując zakończone posiedzenie podkreślił, że zabierając głos wskazywał na „ogromne ryzyka dla państwa polskiego, dla Polaków.

- „Ideę suwerenności da się sprowadzić do konkretnych rzeczy, oni mogą nakazać, jakimi samochodami mamy jeździć, albo co mamy jeść, jakie podatki płacić, czy dana elektrownia ma być zamknięta”

- podkreślił.

Unijny pakt migracyjny

Liderzy unijnych państw na zakończonym dziś posiedzeniu rozmawiali również o kwestiach związanych z bezpieczeństwem, w tym o problemie nielegalnej migracji.

- „Jasno postawiłem twarde weto w tej sprawie, a dziś wiele państw zdało sobie sprawę z tego problemu, pod wpływem wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Dzięki naszej twardej polityce, nasz punkt widzenia został zauważony i uszanowany”

- przekazał Mateusz Morawiecki.

Zapewnił, że polskie postulaty w tym zakresie znalazły się w konkluzjach szczytu.

- „O ile wcześniej musieliśmy bardzo mocno stawiać kwestię naszego polskiego weta w tej sprawie, o tyle tutaj - chyba pod wpływem wydarzeń na Bliskim Wschodzie - bardzo wiele państw zdało sobie sprawę z tego przed jakimi ryzykami stajemy”

- ocenił.

Premier uściślił, że „teraz mamy do czynienia z zapisami, które pokazują, że jeśli pojawi się nielegalny imigrant, taki którego państwo nie akceptuje, to mamy prawo do deportacji go do kraju pochodzenia”.