Wskazując, że na koszty funkcjonowania PKP wpływają rachunki za prąd, rosnąca inflacja i poziom stóp procentowych, spółka poinformowała na początku roku o konieczności „dostosowania cen do sytuacji”. Od 11 stycznia bilety w PKP są znacznie droższe. Interweniować w tej sprawie postanowił rząd.

- „Należy poprawić proces zakupowy, zmniejszyć wydatki tam, gdzie są niezbędne, a zaoszczędzone pieniądze zwrócić obywatelom w niższych cenach biletów. Dodamy także środki z budżetu państwa”

- powiedział szef rządu w wywiadzie dla Interii.

- „Jestem zdania, że PKP powinny same znaleźć jak najwięcej oszczędności”

- dodał.

Podkreślił, że PKP nie może kierować się wyłącznie względami biznesowymi, ale musi również brać pod uwagę kwestie społeczne. Zaznaczył przy tym, że rządzący interweniują, aby poprawić sytuację Polaków walczących z kryzysem.

- „Kryzys to czas interwencji. Można chować głowę w piasek i udawać, że problemu nie ma. Tak robił rząd Platformy Obywatelskiej. Gdybyśmy my nie przeprowadzili szeregu interwencji, to nie byłoby dziś węgla, brakowałoby gazu, żywność byłaby jeszcze o kilka procent droższa, dziesiątki tysięcy firm uległyby bankructwu, a mnóstwo osób martwiłoby się o pracę. Byłoby naprawdę krucho”

- powiedział.