W rozmowie z portalem niezależna.pl premier Morawiecki mówił o argumentach prawnych podnoszonych przez Polskę w kwestii reparacji wojennych od Niemiec.
- „Przeanalizowaliśmy wszystkie argumenty, na które powołuje się strona niemiecka i ci, którzy uważają, że temat jest zamknięty. Kluczowa ma być tak zwana uchwała Rady Ministrów z sierpnia 1953 r. Otóż żadnej takiej uchwały nie odnaleziono w archiwach”
- powiedział szef rządu.
Zaznaczył przy tym, że sam Bierut „był w istocie namiestnikiem Moskwy”, dlatego zrzeczenie się przez niego reparacji „nie miałoby mocy prawnej”.
- „Żaden z późniejszych aktów – 1970 r. (negocjacje polsko-niemieckie dotyczące granicy) czy 1990 r. (Konferencja 2:4, podpisany polsko-niemiecki traktat graniczny) – nie dotyczył wprost kwestii należnych Polsce reparacji czy odszkodowań za II wojnę światową; stąd nie istnieje żadne wiążące źródło prawa międzynarodowego, w ramach którego Polska zrzekłaby się swoich roszczeń”
- wyjaśnił.
W związku z tym premier jest przekonany, że Polska otrzyma należne odszkodowania od Niemiec, choć przyznaje, że „nie nastąpi to szybko”.
- „Dla mnie jednak równie ważne, co zadośćuczynienie finansowe, jest moralny i aksjologiczny wymiar tego procesu. Liczą się nie tylko pieniądze, niezwykle ważna jest też historyczna słuszność i pozycja na polu międzynarodowym”
- zaznaczył Morawiecki.
