Dokładnie sto dni temu Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. Kreml chciał szybko podbić kraj planując zajęcie Kijowie w 3 dni. Okazało się jednak, że „druga armia świata” wcale nie jest tak potężna, za jaką chciałaby uchodzić, a armia Ukrainy jest znacznie potężniejsza, niż spodziewał się tego świat.
- „W ciągu 100 dni Ukraina udowodniła światu dwie rzeczy. Po pierwsze, że dawna potęga Rosji jest dziś dalece mniej imponująca niż się wielu wydawało. Po drugie, że nawet mniejszy naród może przeciwstawić się większemu, jeśli wykaże się niezłomnością charakteru”
- napisał na Facebooku premier Mateusz Morawiecki,
Szef rządu podkreślił, że „czas najwyższy byśmy uwierzyli w zwycięstwo tak samo mocno jak Ukraina”.
- „Bo panami historii nie zawsze są ci, którzy są najsilniejsi. Panami historii są często, ci którzy potrafią ze swej siły wyciągnąć maksimum możliwości”
- zaznaczył.
W swoim wpisie premier zamieścił odnośnik do wywiadu, którego udzielił niemieckiemu dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Mówił w nim o „stu dniach chwały Ukrainy”, które jednocześnie były dniami „ogromnej niepewności”. Podkreślił, że Ukraińcy każdego dnia stają przed pytaniem o to, czy rzeczywiście mogą liczyć na wolną Europę.
- „Czy dostawy broni dotrą na czas. Czy ktoś nie zacznie negocjować z Putinem ponad ich głowami. I czy UE zdecyduje się w końcu na sankcje, które rzeczywiście ograniczą możliwości operacyjne Rosji”
- wskazał premier.
Podkreślił, że wynik wojny nie jest jeszcze przesądzony. Rosja wciąż nie przegrała, mimo, że nie udało jej się osiągnąć swoich strategicznych celów.
