„Jako prezes banku zarabiałem dużo. Mój ojciec mawiał, że nawet za dużo. Ale dzięki temu, że bank był notowany na giełdzie to łatwo sprawdzić, ile przez te wszystkie lata zarobiłem, bo pełne wynagrodzenia zawarte są w raportach dostępnych publicznie” – powiedział Morawiecki w wywiadzie udzielonym portalowi wpolityce.pl.
Szef polskiego rządu podkreślił, że jako poseł na Sejm i premier, co roku publikuje swoje oświadczenie majątkowe.
„Tymczasem, gdy tylko zbliżają się wybory to uaktywnia się pewna grupa polityczno-dziennikarska, którą najwyraźniej denerwuje to, że finansowo jestem więcej niż niezależny. Że skoro zostawiłem za sobą kilkadziesiąt kolejnych czy nawet 100 milionów złotych, to chyba nie po to, żeby dorobić się na polityce” – stwierdził prezes rady ministrów.
Zdaniem Mateusza Morawieckiego osoby te, „najwyraźniej nie rozumieją, że można zostawić świetnie płatną pracę, życie jak w Madrycie do emerytury, i pójść do służby publicznej”.
Premier Morawiecki żalił się również, że ofiarą tego typu ataków jest także jego żona.
„Jej ostatnim „przewinieniem” jest to, że kupiła pod Jastrzębią Górą ziemię. Na jednej z działek planuje stworzyć wakacyjny ośrodek dla dzieci z domów dziecka oraz dla kombatantów z Solidarności. Dużo robimy z żoną w tych tematach od lat, ale to całkowicie prywatne działanie. W tej sprawie już przeczytaliśmy fantastyczne historie w Wyborczej” – mówił szef polskiego rządu.
