W programie „Czarno na białym” na antenie TVN24 zarzucono podkomisji smoleńskiej pominięcie w końcowym raporcie wyników badań, które miały zaprzeczać tezie o wybuchu w lewym skrzydle samolotu.

- „Wynajęci przez podkomisję naukowcy z NIAR przeprowadzili symulację zderzenia, która wykazała, że brzoza mogła zniszczyć skrzydło samolotu. Ten wniosek nie znalazł się w ostatecznym raporcie podkomisji smoleńskiej, bo zaprzeczał podstawowej tezie - że brzoza nie miała żadnego wpływu na katastrofę”

- przekonują autorzy materiału.

Do sprawy odniosła się już sama podkomisja, która zapewnia, że „wbrew kłamstwom TVN opublikowała wszystkie wyniki symulacji NIAR”. W oświadczeniu wskazano, że zaprezentowane w programie zarzuty są „fałszywe i prezentują rosyjski punt widzenia, wprowadzając w błąd polską opinię publiczną”.

Głos ws. zarzutów zaprezentowanych w programie zabrał również premier Mateusz Morawiecki.

- „Jeżeli pan marszałek, minister Macierewicz miałby ponosić jakieś konsekwencje, to tylko takie, że powinien dostać naprawdę medal za konsekwencje, za to, że miał odwagę. Wbrew temu bardzo, niejednokrotnie trudnemu otoczeniu, w którym działał, do wypracowania końcowego raportu”

- oświadczył szef rządu, podkreślając swoją wdzięczność wobec Antoniego Macierewicza za pracę włożoną w przygotowanie raportu.

Premier był też pytany, czy opinia publiczna pozna wszystkie zamówione przez podkomisję ekspertyzy.

- „Tutaj nie ma nic do ukrycia. Jesteśmy za tym, żeby opinia publiczna zapoznała się z tym raportem, ze wszystkimi źródłami, w oparciu o które wypracowane zostało całe to końcowe opracowanie, cała końcowa analiza, z którą mogłem się zapoznać”

- zapewnił.