W piątek w płomieniach stanęło składowisko niebezpiecznych odpadów w Siemianowicach Śląskich, w niedzielę spłonęła w Warszawie hala targowa Marywilska 44, również w niedzielę wybuchł pożar na położonej niedaleko elektrociepłowni sortowni śmieci w Siekierkach na Mokotowie. To tylko kilka przykładów z długiej serii pożarów, która w ostatnich dniach niepokoi Polaków. Do sprawy odniósł się po dzisiejszym posiedzeniu rządu premier Donald Tusk.
- „Na razie nie ma żadnego powodu, żeby sądzić, że którykolwiek z ostatnich pożarów był skutkiem działań sił zewnętrznych. Ale w żaden sposób nie zmniejsza to zagrożenia ewentualnym sabotażem i dywersją”
- podkreślił.
Szef rządu poinformował, że w ostatnim czasie, dzięki współpracy z sojusznikami, udało się w Polsce udaremnić przygotowywane próby sabotażu i podpaleń.
- „Sprawa jest bardzo poważna. Stan podwyższonej gotowości jest absolutnie niezbędny i w związku z wojną na Ukrainie, i narastającą aktywnością służb, a także sytuacją na granicy polsko-białoruskiej”
- oświadczył.
Zapowiedział, że należy spodziewać się nasilania wrogich działań ze strony Federacji Rosyjskiej.
- „Chcę, żebyście państwo mieli jasność, którą mają też już moi partnerzy w Europie, że akcje rosyjskie będą się nasilać. Nikt nie spodziewał się, że takie czasy wrócą, ale wróciły. Dlatego państwo polski musi być i będzie przygotowane pod każdym względem”
- powiedział.
Dodał, że Rosja chce również ingerować w proces wyborczy przed wyborami europejskimi.
