- „Dawno temu wykształceni ludzie wiedzieli, że trójpodział władzy – podstawowa zasada wolnego, demokratycznego państwa konstytucyjnego – polega na niezależności władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej”
- podkreśla Josef Kraus na łamach portalu Tichys Einblick.
Zdaniem autora jednak, w ciągu ostatnich 20 lat, w Niemczech uprawnienia władz uległy wymieszaniu.
- „Egzekutywa, kierowana przez kanclerz Angelę Merkel, przez lata dyktowała Bundestagowi, jak powinien głosować. Parlamentarzyści godzili się na wszystko. A sądownictwo, szczególnie na wyższych szczeblach, stało się łupem partyjnym. Liczący 16 sędziów Federalny Trybunał Konstytucyjny, obsadzony zgodnie z proporcjonalną reprezentacją partii politycznych, raz za razem wydawał wyroki zgodne z linia partyjną”
- podkreśla dziennikarz.
Portal przypomina trzy wydarzenia kompromitujące niemiecki Trybunał Konstytucyjny. Pierwszym jest wybór prezesa Stephana Harbartha, który przed nominacją do TK był wiceszefem frakcji CDU/CSU w Bundestagu i bliskim współpracownikiem Angeli Merkel. Nie wiadomo też, w jaki sposób prawnik uzyskał tytuł „profesora honorowego” Uniwersytetu w Heidelbegu, co najpewniej było warunkiem jego nominacji.
Druga kontrowersja to słynna kolacja sędziów TK i członków rządu, którą 30 czerwca 2021 zorganizowała kanclerz Angela Merkel.
Ostatnią przytoczoną przez portal sprawą jest kwestia komentarzy Angeli Merkel na temat wyboru premiera Turyngii w 2020 r. Dopiero po dwóch latach, kiedy przestała pełnić swój urząd, sędziowie TK orzekli, że złamała ona prawo.
