Co do samego KPO to informacje także są podzielone, ponieważ jedni - w tym Donald Tusk – mówią, że należy te środki odblokować. Inni z kolei zauważają, że lider PO Brukseli wcale nie rozmawiał z niemieckimi przywódcami o pieniądzach dla Polski, ponieważ ci nie są zainteresowaniu rozwojem naszej gospodarki w trakcie, kiedy ich kuleje.
Wielu polityków i ekspertów zwraca też uwagę, że chodzi o cenę, za jaką te środki miałby zostać dla Polski odblokowane i – co szczególnie istotne – na co miałby być przeznaczone, a co się z tym wiążę jaki wpływ na ich wydatkowanie miałyby Niemcy.
Szczególnie kuriozalna wydaje się jednak w tej sprawie wypowiedź lidera Platformy Obywatelskiej, który w rozmowie z mediami w czwartek przekazał, że do odblokowania pieniędzy z KPO nie będzie potrzebne zakończenie procesu legislacyjnego dotyczącego na przykład zmian w polskim sądownictwie.
– Od lat wiadomo, że Europa chce, żeby Polska była w centrum wszystkiego co istotne w Europie i na świecie. Wszyscy liderzy polityczni, premierzy, niezależnie z jakiej partii, chcą, aby te pieniądze jak najszybciej trafiły do Polski. Potrzebne będą wiarygodne kroki. Nie pytajcie mnie państwo o kuchnię, bo szczegółów nie będę zdradzał, ale mogę odpowiedzialnie powiedzieć: jeśli to będzie mój rząd, szybko wykonamy te kroki, aby jeszcze w grudniu były pierwsze wypłaty – powiedział Tusk, który jest kandydatem na premiera popieranym przez Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę i Lewicę.
Chodzi o 35,4 mld euro w pożyczkach z unijnego Funduszu Odbudowy do Polski ma trafić oraz 76,5 mld euro z funduszy spójności.
Czyli „praworządność” była narracją dla frajerów. D. Tusk właśnie de facto potwierdza, że Komisja Europejska użyła narzędzi politycznych (blokada KPO), żeby wpłynąć na wynik wyborów suwerennym państwie. https://t.co/YdYbWeLZ5u
— Michał Woś (@MWosPL) October 26, 2023
