Pod koniec września doszło do eksplozji, w wyniku których poważnie uszkodzone zostały gazociągi Nord Stream. Niemieckie władze szybko wykluczyły awarie wskazując, że dokonano celowego sabotażu. Za atak najpewniej odpowiada Rosja, która wykorzystuje go propagandowo, oskarżając Zachód o akt terroryzmu.

Rosja domaga się udziału w prowadzonych przez Szwecję i Danię śledztwach. Mówił o tym w czasie wczorajszej konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który stwierdził, że Moskwa „napotyka na mur niechęci do wspólnego dotarcia do sedna prawdy”. Prawda ta natomiast w jego ocenie „z pewnością zaskoczy wielu w Europie, jeśli zostanie upubliczniona”. Nie zaprezentował przy tym jednak żadnych „zaskakujących” szczegółów na temat wybuchów.