Publicysta gazety Handelsblatt uważa, że słowo „Klimaklub” (klub klimatyczny) brzmi dumnie. Taki był zapewne zamiar Olafa Scholza, aby stworzyć „elitarny” klub państw, które do 2050 roku planują osiągnąć neutralność klimatyczną.

„Chcemy zgromadzić przy jednym stole możliwie jak najwięcej ambitnych państw, które chcą wspólnie pracować nad przyjaznym dla klimatu rozwojem swojego przemysłu” – Handelsblatt cytuje słowa Scholza. Przeczytać dalej możemy, że „klub klimatyczny” budzi takie skojarzenia, jak „ekskluzywna lista gości, atrakcyjne korzyści i wzorowy gospodarz”.

Gazeta podkreśla jednak, że żadna z tych obietnic nie zostanie przez Scholza spełniona, zaś on sam posługuje się „oszustwem etykiety”.

Na łamach gazety „Rhein-Zeitung” przeczytać można, że w sprawie ochrony klimatu Niemcy dużo mówią, ale mało robią.

„Niemcy nie potrafią nawet skłonić innych uprzemysłowionych krajów do przekazania miliardów pomocy, którą zobowiązały się przeznaczyć na ochronę klimatu w krajach ubogich. Świat nie potrzebuje takiego niegodnego zaufania gospodarza i doradcy. Nie pomoże on ani Chinom jako największemu na świecie emitentowi gazów cieplarnianych, ani żądnym bogactwa krajom globalnego Południa” – czytamy.

„Poza 1,5 stopnia Celsjusza nie ma już żadnych wątpliwości, że system klimatyczny osiągnie całą serię punktów krytycznych. Czasu jest coraz mniej, ostrzegł Simon Stiell, szef ONZ ds. klimatycznych. Ta dekada będzie kluczowa, by zapobiec najgorszemu” – przeczytać można z kolei na łamach pisma „Junge Welt” wydawanego w Berlinie.