Zgodnie z zapowiedziami Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, do końca lutego mają zakończyć się prace budowalne związane z poprawą żeglowności Odry, a od „marca 2024 roku planuje się już tylko porządkowanie terenu, likwidację dróg technologicznych, placów magazynowych i zapleczy budowy”. Wstrzymania prac od dawna domagają się Niemcy. Obecne zapowiedzi to jednak wciąż zbyt mało dla ekologów.
- „Oczywiście mieliśmy nadzieję i oczekiwaliśmy, że nowy rząd będzie respektował wyrok sądu. Naszym zdaniem w tej sprawie dochodzi bowiem do naruszania zasad praworządności. Wstrzymanie prac na Odrze powinno nastąpić już dawno temu. Bardzo krytyczne oceniamy to, że są one kontynuowane, aby wywiązać się z jakichś kontraktów”
- oświadczył niedawno szef Związku Ochrony Przyrody i Różnorodności Biologicznej (NABU) w Brandenburgii Bjoern Ellner.
Red. Michał Rachoń zwrócił na antenie TV Republika uwagę na fakt, że podejście nowego rządu do tej sprawy jest obrazem tego, w jaki sposób traktuje on relacje z partnerami.
- „Ten sposób myślenia jest w tej chwili jednym z głównych zagrożeń, z głównych wyzwań, które stoją przed Polską - mikromania w relacjach z naszymi partnerami, w ramach której każdy ambitny projekt infrastrukturalny, gospodarczy czy polityczny, powinien zostać zarzucony w imię nienaruszania interesów naszych sąsiadów. To wydaje się być głównym elementem rysującego się w Polsce sporu politycznego”
- ocenił dziennikarz.
O naciskach ze strony Niemiec mówił były wiceszef resortu infrastruktury Marek Gróbarczyk.
- „Teraz ogromny wpływ na polski rząd ma strona niemiecka. Wszystkiego rodzaju naciski prowadzą do tego, by wszystkie instytucje infrastrukturalne przestały funkcjonować, zostały zatrzymane, co ma związek z budowa portu kontenerowego w Świnoujściu, bo wszystko to otwiera możliwość stworzenia w Polsce hubu o znaczeniu światowym. Odra jest unikatowym rozwiązaniem w postaci drogi wodnej”
- podkreślił.
Obecnie jednak wszystko zmierza do „zatrzymania inwestycji w kierunku rozwoju Odrzańskiej Drogi Wodnej” i „ograniczenia rozwoju zespołu portów Szczecin-Świnoujście”, czyli do spełnienia postulatów Niemiec.
- „Jeśli pojawi się tam park narodowy, wszystkie inwestycje zostaną wyhamowane, a utrzymanie tej drogi będzie kłopotliwe i podlegało będzie surowym obostrzeniom. Na tej podstawie strona niemiecka będzie mogła wykorzystywać trybunały, Komisje Europejską, wstrzymywać środki itp.”
- wyjaśnił Gróbarczyk.
