Dziesięcioro dzieci w wieku od 4 do 16 lat jeszcze na Ukrainie przeżyło istną gehennę zgotowaną im przez kobietę, ale sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy Ukrainka zamieszkała wraz z nimi w jednym z poznańskich hosteli.
Tam niektóre z dzieci zaczęły zwierzać się innej kobiecie, która również przebywała w tym hostelu ze swoimi dziećmi, że Swietłana P. regularnie się nad nimi znęca. Sprawa natychmiast została zgłoszona polskim organom ścigania.
Według relacji pokrzywdzonych dzieci ich „opiekunka” uciekała się do najwymyślniejszych tortur. Jednego z młodszych chłopców miała przywiązywać za genitalia do pianina. Inne dzieci również biła dzieci po intymnych częściach ciała. Wciskała jednej z dziewczynek do ust zabrudzone fekaliami pieluchy. Dzieci były też bite krzakiem z kolcami po to, by bardziej bolało, ale również tłuczkiem do mięsa czy patelnią, a także stawiane na całą noc do kąta.
"Jeden z zarzutów, który prokuratura postawiła Swietłanie P., dotyczy skrajnego niedożywienia białkowo-energetycznego dzieci, które stwarzało realne zagrożenia ich zdrowia i życia. Tutaj już nie mówimy o zwykłym niedożywieniu, ale o skrajnym głodzeniu" - powiedział w rozmowie z opisującym całą sprawę „Faktem” Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Najbardziej przerażający z zarzutów postawionych 53-letniej Ukraince dotyczy jednak wykorzystywania seksualnego podopiecznych. „Dzieci były odurzane przez kobietę, a później wykorzystywane przez różnych mężczyzn, których sama przyprowadzała” - ujawnił prokurator Wawrzyniak.
Dzieci zostały odebrane Swietłanie P. i rozdzielone do polskich rodzin.
