W ubiegłym tygodniu prokuratura weszła do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa, siłą przejmując dokumenty rzeczników dyscyplinarnych sędziów. Nowe tło na te wydarzenia rzuca opublikowane wczoraj na stronach Sądu Najwyższego uzasadnienie postanowienia z 8 grudnia ub. roku. Odniesiono się w nim do próby usunięcia rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba, Przemysła Radzika i Michała Lasoty.

- „Ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych nie zawiera unormowania dotyczącego odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych przed upływem ich czteroletnich kadencji. Poza sporem jest, że w doktrynie modelowo zakładano, iż kadencyjność organu jest jedną z gwarancji jego stabilności i niezależności”

- wskazał Sąd Najwyższy.

- „Oczywiście błędny jest również pogląd Ministra Sprawiedliwości, że z określonej w u.s.p. kompetencji Ministra Sprawiedliwości do powołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępców, wynika per se kompetencja do ich odwołania. (…) wobec niewprowadzenia do u.s.p. wyraźnej podstawy prawnej, odwołanie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępców przez Ministra Sprawiedliwości przed upływem kadencji de lege lata nie jest prawnie możliwe i skuteczne”

- dodano.

Co powinno być istotne dla obozu władzy, postanowienie w tej sprawie wydali tzw. „starzy sędziowie”, czyli nie ci powołani po 2018 roku, których status rządzący podważają. Postanowienie oznacza natomiast, że Adam Bodnar i Waldemar Żurek nie mieli podstawy do odwołania rzeczników dyscyplinarnych sędziów, a powołani przez nic nowi rzecznicy są swoistymi dublerami.

Tymczasem prokuratura weszła siłowo do KRS, aby przejąć dokumenty rzekomo odwołanych rzeczników i przekazać je tym powołanym po zmianie rządu.

- „Należy wręcz postawić pytanie, czy zabezpieczenie akt w celu odebrania ich legalnym rzecznikom i przekazania uzurpatorom nie wyczerpuje znamion co najmniej pomocnictwa do przestępstwa z art. 276 KK?”

- pyta w mediach społecznościowych sędzia Adam Jawroski.

Co na to sam minister Żurek? Jak zawsze w tego typu sytuacjach… podważa orzeczenie.

- „Szanowni państwo, jak państwo wiecie, to rozstrzygniecie zapadło w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. Ta izba jest kwestionowana przez wielu prawników”

- powiedział w czasie dzisiejszej konferencji prasowej.

- „(…) więc moja odpowiedź jest taka, że ja niestety, albo na szczęście, honorując zasadzie szanowania polskiego orzecznictwa legalnych sędziów i sądów europejskich, które nas wiążą, to uznaję, że to jest niewłaściwie powołana izba. I tyle mojego krótkiego komentarze”

- dodał.