Zarząd Hutnika Kraków opublikował oświadczenie z jakim nieczęsto spotykaliśmy się w najnowszych dziejach polskiego futbolu. Włodarze klubu z krakowskich Suchych Stawów niemal wprost zarzucili bowiem swoim zawodnikom ustawianie meczów przeciwko własnej drużynie.
W oficjalnym dokumencie zamieszczonym na oficjalnej stronie internetowej klubu, a sygnowanym podpisem prezesa zarządu Hutnika – Artura Trębacza czytamy:
„Zarząd klubu sportowego Hutnik Kraków Sp. z o. o. po dwóch kompromitujących porażkach poddając głębokiej analizie wszystkie mecze bieżącej rundy ze szczególnym uwzględnieniem zachowania poszczególnych zawodników podjął następujące decyzje:
- zawieszony w prawach zawodnika pierwszego zespołu ze skutkiem natychmiastowym zostaje zawodnik Dawid Kubowicz,
- zawieszony w prawach zawodnika pierwszego zespołu ze skutkiem natychmiastowym zostaje zawodnik Kamil Wenger, kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron,
- klub zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego przy PZPN z prośbą o weryfikację poprzez wykorzystanie narządzi którymi PZPN dysponuje i wykorzystuje w podobnych sytuacjach o dokonanie analizy w kierunku podejrzenia czy nie mieliśmy do czynienia w przypadku dwóch ostatnich meczów ze zjawiskiem match-fixingu,
- podtrzymane zostają decyzje przekazane drużynie na spotkaniu w dniu 3.11.2023r. następstwem którego było m.in. zawieszenie premii za zdobywane punkty z ultimatum punktowym do końca bieżącej rundy skutkującym ewentualnym ich odmrożeniem,
- zawodnicy zostali poinformowani iż mają pozostawać w siedmiodniowym cyklu treningowo-meczowym, nie będzie "dnia wolnego" po meczu jak było to praktykowane dotychczas, trener zostaje zobligowany do wypełnienia czasu poprzez zwiększenie objętości zajęć teoretycznych taktyczno-analitycznych”.
Co jest powodem aż tak mocnej reakcji władz krakowskiego Hutnika? Otóż występujący obecnie na drugoligowych boiskach (trzeci poziom rozgrywkowy) zasłużony klub przegrał swoje dwa ostatnie mecze w zadziwiających okolicznościach.
Zarówno 29 października we Wronkach przeciwko rezerwom Lecha Poznań, jak i 5 listopada goszcząc u siebie Kotwicę Kołobrzeg, piłkarze Hutnika prowadzili po niespełna godzinie gry aż 3:0, by w obu przypadkach na przestrzeni ostatnich 30 minut spotkania, przegrać oba mecze, kolejno 3:4 i 3:5.
Nie od dziś wiadomo, że kursy u bukmacherów, zarówno prematch (np. tzw. łamańce), jak i te obstawiane na żywo, przy tego typu „dynamicznych” i mocno zróżnicowanych w obu częściach spotkania wynikach są wręcz gigantyczne i pozwalają obstawiającym na zarobienie ogromnych pieniędzy na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu minut. Tym bardziej, jeśli ci obstawiający znaliby przed meczem jego rozstrzygnięcie oraz dynamikę poczynań boiskowych.
