We wtorek w „Faktach” TVN pokazano reportaż poświęcony pani Joannie. Wedle narracji dziennikarzy, kobieta została osaczona przez policję w szpitalu, ponieważ zażyła środki poronne. Okazało się jednak, że policja interweniowała w związku ze zgłoszeniem lekarza psychiatry. Lekarka obawiała się, że jej pacjentka może targnąć się na swoje życie.

Sprawę natychmiast postanowił politycznie wykorzystać Donald Tusk, który zapowiedział organizację „Marszu miliona serc”. Jedna z internautek zastanawiała się, dlaczego marsz nie odbędzie się w najbliższym czasie, a dopiero 1 października, chwilę przed wyborami. Odpowiedziała jej Anna Maria Żukowska z Lewicy.

- „Bo chodzi o wykorzystanie sytuacji pani Joanny. Nie o wsparcie, nie o zaprezentowanie rozwiązań czy projektów ustaw wspierających kobiety”

- wyjaśniła parlamentarzystka Lewicy.