Zainicjowany przez Solidarną Polskę projekt „W obronie wolności chrześcijan” przewiduje wprowadzenie zmian w art. 195 i 196 Kodeksu karnego dot. ochrony uczuć religijnych. Pierwsze czytanie projektu odbyło się wczoraj wieczorem. W imieniu PiS poparł go poseł Mariusz Kałużny, który podkreślił, że „trzeba bronić wolności religijnej, tego na czym jest zbudowane państwo polskie i Europa”.

- „Dlaczego część środowisk lewicowych w Polsce uważa, że można być przeciwko chrześcijanom, dewastować kościoły, atakować miejsca święte?”

- pytał parlamentarzysta.

Protestowała naturalnie opozycja. Rafał Grupiński z Koalicji Obywatelski określił projekt „faryzejskim”, oskarżając projektodawców o „wykorzystywanie naiwności części ludzi wierzących”. Stwierdził, że „przy takich strumieniach pieniędzy, jakie kierowane są do instytucji kościelnych” w Polsce nie może być mowy o prześladowaniu wierzących.

Również Joanna Scheuring-Wielgus, która sama usłyszała niedawno zarzuty złośliwego przeszkadzania we Mszy świętej i obrazy uczuć religijnych, przekonywała w Sejmie, że chrześcijanie w Polsce nie spotykają się z wrogością.

- „Chrześcijan nikt w Polsce nie prześladuje, nie poniża, nie utrudnia pielgrzymek, możecie sobie na nie chodzić”

- mówiła parlamentarzystka.

Co dość zaskakujące, przeciwko projektowi wystąpił również Dobromir Sośnierz z Konfederacji, posługując się przy tym jeszcze bardziej zaskakującą argumentacją.

- „Ja akurat cenię sobie prawo do lżenia różnych pogańskich religii, różnych pogańskich przesądów i akurat chciałbym je zachować, nawet jeśli ceną za to, że ja mam prawo lżyć muzułmanów będzie to, że oni mogą lżyć mnie lub jacyś inni ateiści będą mogli mnie lżyć, to trudno, biorę to na klatę”

- stwierdził.

Dziś posłowie zagłosowali nad wnioskiem Lewicy o odrzucenie projektu. Wniosek poparło 192, 23 wstrzymało się od głosu, a 233 zagłosowało przeciw. Tym samym został on skierowany do dalszych prac.