W piątek przedstawiciele Rosji i Ukrainy podpisali w Stambule porozumienia z Turcją i Organizacją Narodów Zjednoczonych, na mocy których zagwarantowany miał zostać bezpieczny eksport zboża z Ukrainy. Nie minęła jednak nawet doba, a Rosjanie już ostrzelali port handlowy w Odessie. O porozumieniu ze Stambułu na antenie Trójki Polskiego Radia mówił dziś były szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

- „Najbliższe dni pokażą, czy to był blef ze strony Rosji, która chce pokazać, że problem głodu na świecie nie jest jej winą. Że umożliwi dostarczenie zboża tam, gdzie ten głód występuje czyli głównie do Afryki Północnej, ale przy okazji chce sprzedać swoje zboże, które ukradła na Ukrainie. Również chce uzyskać zgodę na eksport swoich nawozów. Jednocześnie chce pokazać, kto tutaj rządzi. Rosja gra znaczonymi kartami”

- podkreślił polityk.

Gość Polskiego Radia mówił również o deklaracji Polski, która zaoferowała przewiezienie ukraińskiego zboża do portów w Polsce.

- „To są wielkie chęci z naszej strony, bo nasze wsparcie dla Ukrainy jest polską racją stanu, bo tam się toczy walka również o polską wolność, ale nie mamy infrastruktury i nie jesteśmy w stanie jej zbudować i nie jesteśmy w stanie jego przewieźć”

- ocenił.

Przypomniał, że Stany Zjednoczone zadeklarowały budowę silosów w Polsce, a Niemcy miały przekazać kontenery do kolejowego transportu zboża.

- „Nie ma ani kontenerów, ani zbiorników, które Amerykanie zadeklarowali, że będą i zostaliśmy z problemem - mówiąc wprost – sami”

- stwierdził parlamentarzysta.

Zaznaczył przy tym, że pewne ilości zboża z Ukrainy trafiają do portów i są wysyłane w świat.