Szef rządu odwołał Piotra Wawrzyka z funkcji wiceszefa MSZ 31 sierpnia. W komunikacie jako powód wskazano na „brak satysfakcjonującej współpracy”. Dziś natomiast na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł, wedle którego dymisja może mieć związek z przyjmowaniem przez Polskę migrantów.
- „Możliwe, że chodzi o wielką aferę korupcyjną, w wyniku której do Europy napłynęły setki tysięcy imigrantów”
- twierdzi „Wyborcza”.
Wawrzyk miał być autorem projektu rozporządzenia w sprawie ułatwień wizowych dla robotników tymczasowych z około 20 krajów. Wedle doniesień dziennika, za rozporządzeniem miały stać międzynarodowe firmy rekrutujące pracowników.
Wczoraj dziennikarze pytali na konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego o to, czy dymisja miała jakiś związek z działaniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
- „Tutaj toczy się postępowanie wyjaśniające i myślę, że odpowiednie służby wkrótce będą mogły przedstawić przyczyny, jeżeli uznają za stosowne. Ja wiem o takim postępowaniu wyjaśniającym, które trwa i stąd ta dymisja”
- wyjaśnił szef rządu.
- „My chcemy zachować absolutną transparentność i uczciwość. Jak tylko trafiamy na ślady nieprawidłowości, to pozostawiamy sprawę do wyjaśnienia.”
- dodał.
Dziś na antenie Polsat News sprawę skomentował rzecznik rządu Piotr Müller.
- „Uważam, że polityka migracyjna ma określone ramy, które nadajemy jako rząd”
- podkreślił.
- „Uważamy, że pan minister popełnił w jednym przypadku błąd, jeżeli chodzi o propozycję rozporządzenia, i z tym stanowiskiem musiał się pożegnać. (…) Trzeba trzymać się ram, które my wyznaczamy. Próba wychodzenia poza te ramy nie znajduje akceptacji w kierownictwie rządu”
- dodał.
