Kreml kontynuuje swój gazowy szantaż, przed którym polski rząd ostrzegał partnerów w Berlinie. Wczoraj Gazprom poinformował o rzekomym wycieku w turbinie w tłoczni Portowaja.
- „Do czasu usunięcia zastrzeżeń dotyczących działania sprzętu transport gazu do gazociągu Nord Stream jest całkowicie wstrzymany”
- poinformowali Rosjanie.
Gaz z Rosji do Niemiec przestał płynąć 31 sierpnia. Gazprom nie poinformował, kiedy wznowi przesył surowca.
W odpowiedzi na oświadczenie Gazpromu niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci zapewniła, że obecnie Niemcy są „lepiej przygotowani na wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu”. Jednocześnie prezes agencji Klaus Mueller wezwał Niemców do ograniczenia zużywania gazu.
Ambasador Niemiec w Polsce Thomas Bagger przypomniał z kolei na antenie TVN24, że Polska ostrzegała Berlin w kwestii rosyjskiego szantażu, ale ostrzeżenia te zostały zignorowane.
- „Poleganie na gazie rosyjskim niewątpliwie jest błędem”
- przyznał dyplomata.
- „Niemcy to uznają. Obecny rząd i prawie wszystkie siły polityczne w Niemczech uznają to za błąd. Polska nas ostrzegała. Myśmy ignorowali to ostrzeżenie”
- dodał.
Głos w sprawie zablokowania dostaw zabrały również Stany Zjednoczone.
- „Moskwa wykorzystuje energię jako narzędzie nacisku na Europę”
- podkreślił rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którego cytuje agencja Reutera.
Zaznaczył przy tym, że Stany Zjednoczone współpracują z Europą w celu zapewnienia wystarczających dostaw surowców.
- „W wyniku tych wysiłków europejskie magazyny gazu będą pełne przed krytycznym zimowym sezonem grzewczym”
- zapewnił.
