Oburzenie w naszym kraju wywołała wypowiedź reprezentantki Izraela na Eurowizji, która otrzymała najwyższą możliwą notę od jurorów z Polski. Komentując to docenienie, Noa Kirel postanowiła nawiązać do Holokaustu.

- „Otrzymać od Polski 12 pkt po tym, jak prawie cała rodzina Kirelów została zamordowana w Holokauście – to prawdziwe zwycięstwo! „

- powiedziała.

Słowa te odebrano jako próbę obarczenia Polaków odpowiedzialnością za niemieckie zbrodnie. Artystki broni jednak izraelska prasa.

- „Polscy politycy zasadniczo zaprzeczają Holokaustowi, a następnie mówią, że «Żydzi» potrzebują lepszej edukacji o naszym własnym ludobójstwie. Krewni Kirel (i moich i wielu innych) zostali faktycznie zamordowani w Polsce, nawet jeśli sprawcy w większości nie byli Polakami”

- napisała na Twitterze Lahav Harkov z „The Jerusalem Post”.

Dziennikarce odpowiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

- „Żaden poważny człowiek w Polsce nie zaprzecza ani Holokaustowi, ani innym nazistowskim zbrodniom niemieckim, także sowiecko-rosyjskim zbrodniom podczas II wojny światowej. 6 milionów naszych obywateli zostało zabitych, miliony innych – w tym mój dziadek – zmuszono do pracy jako niemieccy niewolnicy. Setki miast i wiosek zrównanych z ziemią, miliardy naszych funduszy skradzionych, bezcenne dzieła sztuki zrabowane i sprzedane z zyskiem”

- napisał.

Zaznaczył przy tym, że Niemcy nie zapłacili jeszcze za swoje zbrodnie.

Wiceminister wskazał, że zakłamywaniem historii jest nieuznawanie roli Polski jako ofiary Niemiec. Zauważył, że to „w rzeczywistości bardzo podobne do oburzających teorii, że Żydzi są w jakiś sposób samoodpowiedzialni za Holokaust – ponieważ niektórzy Żydzi również współpracowali”.

Odrzucając te zakłamania, Jabłoński zwrócił uwagę na konieczność izraelsko-polskiej współpracy w celu zachowania pamięci o ofiarach.

- „Wspólnie z Izraelem będziemy kontynuować naszą pracę w tym zakresie. I jestem optymistą, że to umocni sojusz polsko-izraelski i wzmocni relacje między Żydami a Polakami”

- napisał.