Fronda.pl: Niedawno rozmawialiśmy o trudnej sytuacji chrześcijan w Izraelu z uwagi na przejawy wrogości ze strony Żydów, która nasiliła się po zmianie władzy w tym państwie. Po 7 października położenie chrześcijan w Ziemi Świętej jest jeszcze trudniejsze. Jak dziś żyją wyznawcy Chrystusa w Izraelu, a jak żyją w Palestynie? 

Ks. prof. Waldemar Cisło: Jeśli chodzi o Palestynę, to znamy wszyscy te obrazki. Sytuacja się bardzo pogorszyła. Dzielę los tych, którzy są tam na miejscu. Brakuje wszystkiego. Tradycyjnie, miejscami schronienia stają się kościoły i klasztory. Niestety i one nie są już bezpieczne. Ostrzelany został jeden z kościołów prawosławnych, zginęło kilkanaście osób. To, co jest dla nas bardzo przerażające – dotyczy to wszystkich nas będących tam na miejscu – to po pierwsze fakt, że jest to strefa zamknięta. Po drugie natomiast, mieszkańcy Palestyny zmagają się z ograniczeniami w dostarczaniu podstawowych rzeczy koniecznych do życia, takich jak woda czy leki. Wszystkich nas, bez względu na narodowość, przeraża fakt, że duży procent ofiar stanowią dzieci. Zdjęcia, które stamtąd docierają, są porażające. Trzeba przy tym pamiętać, że chrześcijanie funkcjonują w podwójnie trudnej sytuacji. W większości są Arabami, ale nie są muzułmanami. Z przestrzeni arabskich są więc odrzucani.

Gdy natomiast chodzi o Izrael, to pamiętamy sytuację sprzed eskalacji tego konfliktu, kiedy chrześcijanie byli w Izraelu ofiarami dyskryminacji. Symbolem tej nienawiści stała się słynna prowokacja dziennikarza, który założył habit i błyskawicznie został opluty. Stosunek Izraela do chrześcijan pozostawia wiele do życzenia. To się nie zmieniło. W związku z eskalacją konfliktu nałożyło się na to natomiast zamarcie ruchu turystycznego, który jest głównym źródłem utrzymania dla chrześcijan. Oni w Izraelu utrzymują się z pracy z turystami: pracują w hotelach, transporcie, sprzedają pamiątki itd. Teraz turystów nie ma, więc odcięty został dopływ środków do życia.

Jaki stosunek do chrześcijan mają bojownicy Hamasu. Można obawiać się, że wyznawcy Chrystusa również staną się bezpośrednim celem agresji terrorystów?

Trudno powiedzieć. Chrześcijanie nigdy nie byli tam mile widziani. Podobne doświadczenia mamy z Syrii czy Iraku. Chrześcijanie są tam traktowani jako „obcy element”.

Jakie Ksiądz Profesor widzi szanse na zakończenie tego konfliktu? Co musiałoby się wydarzyć, aby w Ziemi Świętej zapanował pokój?

Nie możemy być naiwni. Informacje, które do nas docierają są bardzo niepokojące. Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi prezydenta Bidena, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie upomniał Izrael, aby nie szedł drogą obraną przez Stany Zjednoczone po 11 września. Żeby nie szedł drogą zemsty, bo ta nie przyniosła efektów ani w Iraku, ani w Afganistanie, ani nigdzie indziej. Zemsta w opinii Bidena do niczego nie prowadzi. Czy jednak Izrael posłucha tego ostrzeżenia? Śmiem wątpić, bo wiemy, że jest tam ogromna chęć zemsty za te wszystkie zbrodnie, zgwałcone kobiety i zamordowane dzieci.

ONZ tymczasem wzywa wszystkie strony do poszanowania podstawowych praw i obowiązków. To Izrael jest okupantem, a do okupanta należy zapewnienie żywności, wody, podstawowych rzeczy koniecznych do życia. Obowiązkiem okupanta jest ochrona ludności cywilnej i zapewnienie bezpieczeństwa. Izrael tego obowiązku nie spełnia, stąd też jest krytykowany przez niektóre państwa, zwłaszcza państwa arabskie.

Trzy dni temu Kościół przeżywał uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Palestyny. „Matko Boża i Matko nasza (...) kiedyś chodziłaś drogami naszej ziemi; prowadź nas teraz ścieżkami pokoju” – modlił się łaciński patriarcha Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa, zawierzając Niepokalanemu Sercu Maryi Ziemię Świętą. Wcześniej wykazał się niezwykłym heroizmem, chcąc ofiarować Hamasowi siebie w zamian za zakładników. Działania dyplomatyczne podejmuje też Stolica Apostolska. Chrześcijanie są w ziemi świętej mniejszością żyjącą pomiędzy ścierającymi się Żydami i muzułmanami. Czy ta mniejszość może mieć realny wpływ na doprowadzenie do pokoju?

Chrześcijanie są zbyt małą grupą. Przypomnijmy, że generalnie w Ziemi Świętej stanowią oni zaledwie 1 proc. populacji. Więc nie sądzę, żebyśmy mieli szczególny wpływ. Oczywiście, są różne formy nacisku. Trudno jednak, żeby tak mała populacja była w stanie zapewnić pokój pomiędzy Palestyńczykami a Izraelczykami.

Pozostaje modlitwa…

Bardzo serdecznie o tę modlitwę proszę! Druga niedziela listopada jest przeżywana w polskim Kościele jako Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Wydarzenie to organizuje Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W tym roku zaplanowaliśmy poświęcić ten dzień chrześcijanom żyjącym na Bliskim Wschodzie. Bliski Wschód ma być intencją modlitwy i celem zbiórki środków materialnych. Zaplanowaliśmy to wcześniej, nie wiedząc jeszcze, że dojdzie do takiej eskalacji w Ziemi Świętej. Teraz tym bardziej chcemy wszystkich zachęcić do szczególnej modlitwy o pokój w tym rejonie świata. Prosimy o włączenie się do tej inicjatywy wszystkich kapłanów, do których trafiły materiały informacyjne i teksty modlitw. Jeśli zdarzyłaby się sytuacja, że na jakąś parafię materiały te nie dotarły, to można je pobrać z naszej strony internetowej.

Pragniemy w drugą niedzielę listopada jako Kościół w Polsce włączyć się w modlitwę o pokój i w pomoc materialną dla naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie. To piękny gest, o który również Ojciec Święty tak często prosi. Dlatego gorąco proszę o modlitwę.

„Kto wtedy z tym Panem Jezusem tu zostanie?” – miał powiedzieć mieszkający w Palestynie mimo posiadania zielonej karty USA chrześcijanin, pytany przez Księdza o to, dlaczego wreszcie nie weźmie rodziny i nie wyjedzie. Dlaczego obecność chrześcijan w Ziemi Świętej jest tak ważna i czy jest ona warta ofiar, które ci „prawnukowie apostołów” muszą ponosić?

Papież Benedykt XVI w ogłoszonej w Bejrucie adhortacji Ecclesia in Medio Oriente nauczał, że Bliski Wschód bez chrześcijan lub z nielicznymi chrześcijanami nie jest już tym samym Bliskim Wschodem. To samo tyczy się Ziemi Świętej. Jako ludzie wierzący patrzymy na ten region w szczególny sposób, bo jest to ziemska ojczyzna Chrystusa. Żyjący tam chrześcijanie mają swoje poczucie misji. Bycie tam odczytują jako swoje powołanie. Nazywają się „żywymi kamieniami” i pytają: jeśli my wyjedziemy, to kto tutaj zostanie? Jest niebezpieczeństwo, że jeśli jako wspólnota ludzi wierzących nie podejmiemy mocniejszych środków, to Ziemia Święta pozostanie bez chrześcijan. Powtórzę, już dziś stanowią oni zaledwie 1 proc. populacji.

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie nałożyła się na trwającą w Unii Europejskiej dyskusję o pakcie migracyjnym. Jak bardzo, zdaniem Księdza Profesora, realna jest teraz kolejna, ogromna fala migracji z Bliskiego Wschodu do Europy i jak ocenia Ksiądz przygotowanie Unii Europejskiej do zmierzenia się z tym problemem?

Ten problem istnieje. Znamy go z 2003 roku, kiedy w Iraku wybuchły niepokoje. Mamy doświadczenie masowej migracji z Syrii do Europy. Przypomnijmy, że Syria od 12 lat jest nękana wojną. Kolejnym krajem z katastrofalną sytuacją ekonomiczną, który stoi na skraju zapaści, jest Liban. Mieszkańcy tych państw tylko czekają więc, żeby móc się dostać do Europy, zwłaszcza jeśli dostają informacje, że Europa na nich czeka. To są problemy, które nas czekają. Przygotowanie Unii Europejskiej jest tymczasem żadne. Można by się uczyć od Japonii i Australii sposobu przyjmowania uchodźców. My jednak nie mamy pomysłu jak to robić. Setki tych ludzi topi się w morzu przez tę zachętę z Europy, bo sprawiamy, że przemytnicy ludzi coraz bardziej sobie rozwijają ten „przemysł”. Przepłynięcie łódką z Trypolisu do Europy kosztuje około 3 tys. dolarów. Samolot z dobrze podrobionym paszportem z Bagdadu do strefy Schengen to koszt jakichś 10 tys. euro. Dla ludzi mieszkających w tych krajach to potężne pieniądze, ale oni szukają tego lepszego życia tutaj. Przyjechali pierwsi, przyjadą następni. Tymczasem jako Unia Europejska nie mamy pomysłu na to, jak tych ludzi przyjmować. Nie dbamy o integrację. Nie dbamy o język. Nie dbamy o to, by jak najszybciej wprowadzić ich na rynek pracy. Później rodzą się konflikty, tworzą się getta. Nie mając pracy, ludzie ci zajmują się przestępczością, handlują narkotykami. To są efekty tej polityki.

Po ataku na Izrael Hamas wezwał swoich zwolenników do globalnego dżihadu. W krajach Europy Zachodniej rośnie napięcie związane z obawą przed kolejnymi atakami terrorystycznymi. Ksiądz Profesor również obawia się, że sytuacja na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do takiego realnego cierpienia w Europie?

Ależ oczywiście. Żaden kraj nie jest dziś „samotną wyspą”. Od 2003 roku mamy niepokoje w Iraku, od 12 lat wojnę w Syrii. To skutkuje problemami na Starym Kontynencie. Widzimy przybywających do Europy uchodźców. Zaostrzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie spowoduje tylko nasilenie się migracji. To również to, czego tak bardzo obawiał się prezydent Zełenski. Prezydent Ukrainy bał się, że wojna w Ziemi Świętej kolokwialnie mówiąc „przykryje” sprawę Ukrainy. Tak też się stało. I tak dzieje się z innymi rejonami.

Pokój jest niezmiernie kruchą wartością, o którą wszyscy musimy się troszczyć. Począwszy od tego pokoju w naszych sercach, w naszych rodzinach i w naszej Ojczyźnie. Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi prezydenta Bidena, który był pytany, czy Stany Zjednoczone dadzą radę pomagać jednocześnie Ukrainie i Izraelowi. Odpowiedział, że muszą, bo jeśli tego nie zrobią, to za rok będziemy mieć kolejną wojnę w Europie. Wojnę Rosji z Polską, a wtedy w stanie wojny z Rosją znalazłyby się też Stany Zjednoczone. Miejmy to na uwadze, bo jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych wysyła takie ostrzeżenie, to coś się za tym kryje.

 

S.O.S. dla Ziemi Świętej – to kampania prowadzona przez papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, której celem jest materialne wsparcie chrześcijan mieszkających w Palestynie. W ramach kampanii rozprowadzane są ręcznie wyrabiane przez tamtejszych wyznawców Chrystusa dewocjonalia. Kupując je, możemy pomóc w zapewnieniu im godnego życia. Więcej na ten temat TUTAJ.

 

Modlitwa za prześladowany Kościół

Boże, poprzez tajemnicze zrządzenie Twej Miłości,

pozwoliłeś swemu Kościołowi uczestniczyć

w cierpieniu Twego Syna.

Wzmocnij nasze Siostry i Braci,

którzy z powodu swej wiary

są prześladowani.

Obdarz ich swoją mocą i wytrwałością,

aby w każdym ucisku

pokładali w Tobie całą swą ufność,

a w cierpieniu wiernie świadczyli o Tobie.

Podaruj im radość z uczestnictwa

w ofierze Chrystusa

i obdarz pewnością, że ich imiona

są zapisane w Księdze Życia.

Daj im do naśladowania Chrystusa siłę,

która wesprze ich w dźwiganiu Krzyża,

a w utrapieniu ustrzeże ich chrześcijańską wiarę.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.