Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej, był gościem w programie Roberta Mazurka.

Uważam, że temat reparacji jest tematem zamkniętym – powiedział Galla.

Zapytany o to, dlaczego nie głosował ws. uchwały sejmowej dotyczącej reparacji, odparł, że „jest to pewna niezręczność”.

- Zagłosowałbym przeciw, byłbym od razu wyzwany jako Niemiec (…). Sumienie mówiło mi: nie powinieneś zagłosować za. Ja uważam, że jest na pewno temat, który powinien być podjęty i to natychmiast przez obie strony – polską i niemiecką – odparł poseł mniejszości niemieckiej.

Ja uczestniczyłem w spotkaniu prezydentów – Dudy i Steinmeiera, który powiedział: panie prezydencie, jeśli jest temat, siadamy to stołu i rozmawiamy – powiedział polityk, dodając że jednak o jakąś formę odszkodowania Polska ubiegać się powinna.

Co kuriozalne, Ryszard Galla jako potwierdzenie dla swojej wypowiedzi użył wypowiedzi posła Pawła Kowala twierdzącego, że należy odróżnić określenia „reparacje i odszkodowania”. Wszystko rzecz jasna na zasadzie tworzenia tzw. kółka wzajemnej adoracji i powoływania się "autorytety" w wąskim kręgu jednego obozu politycznego.

- Nie będę tutaj oryginalny i powiem to, co mówią fachowcy: temat reparacji jest zamknięty – powiedział Galla.

Kiedy redaktor Mazurek zapytał czy to opinia „niemieckich fachowców”, poseł zaprotestował i powołał się na posła Kowala, który – nota bene – ekspertem w tej sprawie nie jest.

Dialog obu Panów nie wzbudził raczej zaufania słuchaczy i zaleciało od niego „ustawką”.