Ta porażka Rosjan była miażdżąca. Według amerykańskiego wydania brygada rosyjskich marines została pokonana, łącznie ze sztabem dowodzenia.

„155. brygada musiała być uzupełniana już trzykrotnie. Za pierwszym razem – po Irpiniu i Buczy, za drugim – po klęsce pod Donieckiem. A teraz prawie cała brygada została zniszczona w pobliżu Ugledaru”

– powiedział wydaniu Ołeksij Dmytraszkowski, rzecznik połączonego centrum prasowego Sił Obronnych na kierunku Taurydy.

Według niego codziennie w tym rejonie ginęło 150-300 rosyjskich marines, aw ciągu tygodnia zniszczono około 130 jednostek sprzętu wojskowego wroga, w tym 36 czołgów. To jest batalion.

Nawiasem mówiąc, 155. brygada niosła już druzgocącą klęskę. Stało się to w listopadzie 2022 roku pod Pawłowką na wschodzie Ukrainy.

W komentarzu dla Ukraińskiej Prawdy Dmytraszkowski stwierdził, że pod Ugledarem wróg stosuje tak zwaną „taktykę Żukowa”, czyli ofensywę falami, kiedy przy wsparciu pojazdów opancerzonych posuwa się pluton żołnierzy liczący do 30 osób, który przeprowadza frontalny atak na otwartych przestrzeniach, i takie ataki kończą się śmiercią personelu armii rosyjskiej. Dodał również, że poddała się duża liczba najeźdźców: w szczególności wagnerowcy i piechota morska z 40. i 155. brygad.

Przypomnijmy, jesienią ubiegłego roku naczelny dowódca sił zbrojnych Ukrainy dał jasno do zrozumienia, że ​​ilość rosyjskiego mięsa armatniego nie wpłynie na przebieg wojny. Reagując na ogłoszenie mobilizacji w Rosji, generał Załużny oświadczył: „Zniszczymy każdego, kto przybędzie na naszą ziemię z bronią w ręku – czy to dobrowolnie, czy poprzez mobilizację”.

Jagiellonia.org

* Średnia z ostatnich siedmiu dni wynosiła 824 zabitych Rosjan dziennie, czyli ponad czterokrotnie więcej niż w okresie czerwiec-lipiec 2022 r.