Premier Mateusz Morawiecki już przed wylotem do Waszyngtonu podkreślił, że opowiada się za budowaniem „strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi”, a nie „autonomii od Stanów Zjednoczonych”. W ten sposób sprzeciwił się wizji Emmanuela Macrona, który wracając z Chin stwierdził, że Europa powinna uniezależnić się od USA i unikać wmieszania się w chińsko-amerykańskie napięcia wokół Tajwanu.
- „W przeciwieństwie do prezydenta Francji – który w rozmowie z Politico starał się zdystansować USA i Europę w ewentualnej przyszłej konfrontacji z Chinami o Tajwan i wzywał do wzmocnienia strategicznej autonomii kontynentu – polski przywódca podkreśla kluczowe znaczenie sojuszu między Ameryką a Europą, między innymi dlatego, że jego kraj jest jednym z najsilniejszych sojuszników Kijowa w wojnie z Rosją”
- komentuje Politico.
Portal przekonuje, że w trakcie swojej wizyty w USA, polski premier „kopie prezydenta Francji pod stołem” i przypomina o podejmowanych przez polski rząd zabiegach wzmacniających sojusz polsko-amerykański.
- „Polska stała się jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy, a dostęp do jej dróg, linii kolejowych i lotnisk ma kluczowe znaczenie dla dostarczania Ukrainie broni, amunicji i innej pomocy. Pomogło to zmienić postrzeganie Polski traktowanej przed wojną jako coraz bardziej marginalny członek zachodniego klubu ze względu na problemy z łamaniem praworządności, na kluczowe państwo sojuszu NATO”
- podkreślają autorzy.
Artykuł skomentował na Twitterze amerykański ekspert w Komisji Helsińskiej Paul Massero.
- „Macron jedzie do Pekinu i kłania się tyranom, Morawiecki jedzie do Waszyngtonu i proponuje partnerstwo przeciwko tyranom. Kontrast nie mógł być głębszy. Szczęść Boże Polsce”
- napisał.
Macron goes to Beijing and bows to tyrants, Morawiecki goes to Washington and proposes partnership against tyrants. The contrast could not be more profound. God bless Poland 🇵🇱🇺🇸 pic.twitter.com/1yQQ8ojD6L
— Paul Massaro (@apmassaro3) April 13, 2023
