Wyjątkowo oburzające słowa padły z ust kanclerza Niemiec w kontekście czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Przemawiając na kongresie CDU w Stuttgarcie szef niemieckiego rządu stwierdził, że „wojna na Ukrainie trwać będzie wkrótce już 4 lata. To dłużej niż II wojna światowa”. II wojna światowa trwała oczywiście blisko 6 lat. Dla Merza najwyraźniej jednak, zgodnie z rosyjską propagandą, rozpoczęła się nie napaścią na Polskę w 1939 roku, a napaścią na ZSRR w 1941 roku.

Wypowiedź kanclerza Niemiec skomentował na antenie Telewizji wPolsce24 były ambasador Polski w Niemczech prof. Andrzej Przyłębski.

- „Muszę powiedzieć, że dla mnie kanclerz Merz jest wielkim rozczarowaniem. Były pewne oczekiwania, także w społeczeństwie niemieckim. Kiedy on został kanclerzem, miał zrobić porządek w gospodarce. Zapobiec upadkowi tysięcy przedsiębiorstw. Miał zrobić porządek również kwestii uchodźców, imigracji. Nic się w tych aspektach nie dzieje. Natomiast włącza się w produkowanie nowej narracji historycznej, co zdumiewa, bo to jest raczej biznesmen, a nie historyk”

- powiedział.

- „Ale niedawno powiedział również, że największym sąsiadem na wschodzie jest Rosja. Więc to daje jakiś punkt odniesienia do tej jego dziwnej wypowiedzi. Absurdalnej wypowiedzi”

- dodał.

Zaznaczył, że jest zdumiony, iż sam kanclerz, ani nawet ambasador Niemiec w Polsce nie prostowali tej wypowiedzi.

- „To, że wojna zaczęła się dla nich w 41 roku, to jest policzek nie tylko wobec Polski, ale przecież także wobec Francji”

- zaważył.

- „Oni ciągle tylko Rosję szanują i to pokazuje, że Niemcy tak naprawdę szanują mocnych i my musimy stać się mocni, żeby być partnerem dla Niemiec. I to jest nasze zadanie na najbliższe 20, 30 lat”

- wskazał.