Artykuł poświęcony jest „politycznej transkacji”, w ramach której von der Leyen kończy wobec Polski procedurę w sprawie praworządności w zamian za poparcie Tuska przy reelekcji na stanowisku szefowej Komisji Europejskiej.

Zamknięcie procedury w sprawie praworządności to według Bachmanna „dobra wiadomość dla nowego rządu Polski oraz szerokich rzesz polskiego społeczeństwa”.

„Wygląda to na transakcję, na której wszyscy zyskują: von der Leyen dostaje wsparcie przy reelekcji, nowy polski rząd dostaje wstrzymane środki, a Polacy większą (i tańszą) ochronę klimatu, czyste powietrze, te same co dotychczas socjalne dobrodziejstwa i mocniejszą dzięki transferom walutę. Tylko, że nie ma to nic wspólnego z reformami praworządności” – czytamy.

„Po pół roku rządów Tuska, Polska nie jest o wiele bardziej praworządna niż za czasów premierostwa Beaty Szydło czy Mateusza Morawieckiego” – twierdzi publicysta. W jego ocenie dowodem na taki stan rzeczy jest sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym, który ma znajdować się w „opłakanym stanie”. Przyczyną bezsilności Tuska ma być weto Andrzeja Dudy.

„Rząd Tuska nie zdecydował się dotychczas na całkowite złamanie konstytucji, aby przywrócić praworządność w Polsce. W związku z tym Polska nie jest jeszcze praworządna” – zaskakuje swoim wywodem autorem. W jego ocenie Tusk, by przywrócić praworządność, musi najpierw całkowicie ją złamać, co zdaje się stawiać szefa rządu w roli nieomylnego sędziego.

Ponadto zdaniem Bachmanna „Polska stała się bardziej pluralistyczna i liberalna, także dlatego, że nie jest już rządzona przez autokratyczny jednopartyjny rząd, lecz koalicję złożoną z czterech partii, której członkowie trzymają się w szachu”.

Jego zdaniem prezydent Duda ma rację, mówiąc o podwójnych standardach w UE. „UE uznała obietnicę proeuropejskiego rządu Tuska za bardziej wiarygodną niż obietnice polityków PiS” – stwierdził.