Portal tvp.info ustalił, że Marcin Mikołajek od wielu lat prowadził działania propagandowe skierowane przeciwko Ukrainie.

- „M. w przeszłości był zaangażowany w rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących wydarzeń na okupowanym przez Rosję Krymie oraz na okupowanych terenach wschodniej Ukrainy”

- powiedział portalowi rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Dodał, że mężczyzna publikował treści zawierające pochwałę rosyjskiej napaści na Ukrainę.

Pod koniec maja, po zawiadomieniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratura postawiła mu zarzuty pochwalania wojny napastniczej oraz zbrodni popełnianych na ludności ukraińskiej z racji przynależności narodowościowej. Kilka dni później postanowił wyjechać z Polski. „Azyl” znalazł na Białorusi.

W białoruskiej telewizji ukazał się wczoraj wywiad z „polskim aktywistą”, który czuje się „poszkodowany przez wartości wolnej Europy i nastroje rusofobiczne”. Wyjaśniał, że w Polsce grozi mu pięć lat więzienia, ponieważ wspierał rosyjską „operację specjalną”.

- „Jeśli powiesz, że opowiadasz się za Rosją, to jesteś człowiekiem nawet nie drugiego, ale trzeciego sortu”

- mówił.

- „Wygląda na to, że mamy następcę Emila Czeczki”

- napisał na Twitterze Tadeusz Giczan, opisując sprawę Marcina Mikołajka.

Emil Czeczko był żołnierzem Wojska Polskiego pełniącym służbę na polsko-białoruskiej granicy w czasie kryzysu migracyjnego. Wówczas zdezerterował z armii i udał się na Białoruś, gdzie występował w reżimowych mediach, oskarżając Polaków o zbrodnicze działania wobec migrantów. W marcu w Mińsku odnaleziono powieszone ciało byłego żołnierza. Trwa śledztwo w sprawie jego śmierci, a Białorusini nie wykluczają udziału osób trzecich.