Jak dodał wizyta w Kijowie będzie zapamiętana jako przełomowa i symboliczna.

We wtorek prezydent USA Joe Biden rozpocznie w Polsce drugą w ciągu roku wizytę w Polsce. Jak zauważa wiele światowych mediów, po drodze nie odwiedzi Berlina, Paryża ani Londynu. Ponadto spotka się z przedstawicielami Bukaresztańskiej Dziewiątki.

Innego zdania jest jednak dawny polityk SLD i były premier z ramienia partii komunistycznej Włodzimierz Cimoszewicz.

- Ta wizyta będzie miała również symboliczny charakter. Nie oczekuję tutaj niczego nadzwyczajnego, w każdym razie nie w kategoriach materialnych czy militarnych korzyści dla Polski. Jeżeli cokolwiek Biden powie, to będzie to niespodzianka – ocenił Cimoszewicz.

Zwrócił też uwagę, że Biden – o czym mówiły już media amerykańskie i polskie – podziękuje Polsce i Polakom „za pomoc Ukraińcom oraz państwu Polskiemu za to, że jest wiarygodnym sojusznikiem”.

Jako kluczową określił wizytę prezydenta USA na Ukrainie.

- To przypomina słynną wizytę Regana w Berlinie, gdzie zwrócił się do Gorbaczowa o obalenie tego muru, czy słynną wizytę Kennedy'ego w Berlinie, kiedy broniono się przed embargiem, izolacją Berlina - powiedział.

- Wizyta Bidena w Kijowie to niezwykle silny cios wizerunkowy w Putina. Putin już przegrał pewną rywalizację wizerunkową. Dziś będzie przemawiał do posłów, senatorów, rozmaitych oficjeli - samych klakierów. Oni będą bili brawo, ale przecież nie wszyscy są durniami i zdają sobie sprawę, że ich genialny strateg chowa się gdzieś, a 80-letni, śpiący Joe, przyjeżdża do bombardowanego Kijowa – dodał lewicowy polityk.

Wygląda więc na to, że na tym etapie należy chwalić Ukrainę i USA z przymusu, a deprecjonować znaczenie Polski. W sumie... nic nowego.