- „Negocjacje nie doprowadzą do zasadniczego zakończenia wojny na uczciwych zasadach. Ta wojna nie jest małym konfliktem, w którym można zająć małe terytorium, a potem usiąść, porozmawiać i opuścić to okupowane terytorium na 20 lat. Nie, to jest wojna światowa o charakterze egzystencjalnym. Ktoś musi ponieść klęskę i przejść przez transformację” - przekazał Mychajło Podolak, doradca Szefa Biura Prezydenta Ukrainy.
Jeśliby Ukraina przegrała wojnę, to w Rosji pozostaną nastroje rewanżystowskie, szowinistyczne i ekspansjonistyczne, Moskwa będzie stale generować dodatkowe ryzyko dla innych krajów, prognozuje Podolak.
„Rozwój Rosji będzie przebiegał drogą maksymalnej eskalacji, będzie wywierał presję nie tylko na Ukrainę, ale na całą Europę. Po co nam wszystkim to potrzebne?”
– powiedział.
Główną przeszkodą w negocjacjach między Ukrainą a Federacją Rosyjską jest utrzymanie się u władzy dyktatora Władimira Putina. Doradca szefa biura Zełenskiego uważa, że w żadnym wypadku nie można pozwolić Rosji na zachowanie agresywnego, imperialnego charakteru jej państwowości w przyszłości, dlatego reżim Putina musi zostać całkowicie zdemontowany.
„Jeśli naprawdę mówimy o zakończeniu wojny, to nie widzę żadnego scenariusza, w którym Rosja miałaby zostać zachowana – w takiej formie politycznej, w jakiej istnieje dzisiaj”
– dodał Podolak.
Powiedział też, że Rosja kwestionuje prawo międzynarodowe i ład światowy oparty na poszanowaniu zasad i konwencji, dlatego w żadnym wypadku nie może pozostać bezkarna.
„Rosja unieważniła prawo międzynarodowe, mówiąc, że nie chce go przestrzegać. I okazało się, że społeczność międzynarodowa nie ma dźwigni wpływu. Okazuje się, że jeśli ten reżim pozostanie, nie mamy zasad rozstrzygania sporów”
– zauważa przedstawicel biura prezydenta Ukrainy.
Przypomnijmy, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stanowczo podkreślił, że Ukraina będzie gotowa do przystąpienia do określonego formatu porozumienia dyplomatycznego dopiero po dotarciu sił obronnych do granic Ukrainy z 1991 r., uznanych przez społeczność międzynarodową. Powiedział to podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem w Kijowie 1 lipca.
„Ukraina będzie gotowa na taki czy inny format dyplomacji, kiedy naprawdę będziemy na naszych granicach, na naszych rzeczywistych granicach zgodnie z prawem międzynarodowym. Granice z 24 lutego 2022 roku nie są naszymi granicami, była tam tylko linia styku między nami a okupantami”
– podkreślił prezydent Ukrainy.
Oprócz tego Zełenski zapewnił, że teraz ważne jest, aby postawić Putina na swoim miejscu i pokazać, że Zachód się nie boi. A członkostwo Ukrainy w NATO jest jedną z odpowiedzi potwierdzających, że świat nie boi się żadnego agresora.
Prezydent Ukrainy powiedział, że właśnie dlatego Ukraina chciałaby otrzymać zaproszenie do NATO na szczycie w Wilnie.
Co więcej, Zełenski podkreślił, że Kijów nie zgodziłby się na żadne gwarancje bezpieczeństwa, które byłyby alternatywą dla przystąpienia do NATO, czyli Ukraina zgodzi się na takie gwarancje jedynie na pewien okres w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa do czasu faktycznego przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego.
