Oczywiste jest, że najemnicy Wagnera nie będą mogli siedzieć bezczynnie w miastach namiotowych na Białorusi – potrzebują regularnego udziału w działaniach wojennych i słodkich przepływów finansowych, aby utrzymać zdolność bojową. Prigożyn nie ma w tej sprawie dużego pola manewru” – zauważył Podolak w mediach społecznościowych.

Jego zdaniem „okresowa działalność grup sabotażowych i rozpoznawczych na północy obwodu kijowskiego jest zadaniem niewdzięcznym: granica ukraińska jest dobrze ufortyfikowana, cele niejasne, a nasi pogranicznicy chętnie chwytają za broń”.

„Inną sprawą jest granica między Polską a państwami bałtyckimi, w szczególności tak kusząca dla Rosji Przełęcz Suwalska. Hybrydowa agresja Rosji na NATO z pomocą „małych szarych ludzików” doskonale wpisuje się w strategię podnoszenia stawki w celu wywierania nacisku na sojuszników, aby wpłynęli na poparcie dla Ukrainy” – stwierdził Doradca szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Gotowość państw NATO do walki z ugrupowaniem zbrojnym jest obecnie niejasna, a niepewność postrzegana jest przez Rosję jako słabość i jest paliwem do prowokacji. Rozwiązanie jest proste: natychmiastowe dostarczenie Ukrainie broni do zniszczenia wroga na terytorium Ukrainy dziś dosłownie zapewnia pokój w Europie. Oczywiście Europa Wschodnia doskonale o tym wie. Ale im dalej inne stolice są od Rosji, tym częściej musimy o tym przypominać” – skonkludował Mychajło Podolak.