Zgodnie z relacją nadbryg. Mariusza Feltynowskiego, Komendanta Głównego PSP, już 11 minut po przybyciu pierwszych zastępów strażackich na miejsce, ogień objął ponad dwie trzecie powierzchni całej hali liczącej ponad 138 tys. m2 i mieszczącej 1400 sklepów. Feltynowski wprost określił tę sytuację jako "bardzo dziwną" - w jego ocenie ogień nie powinien był rozprzestrzenić się aż tak gwałtownie i na tak dużą skalę w tak krótkim czasie.

Kluczowe wydaje się spostrzeżenie Komendanta, że oddzielenia przeciwpożarowe między poszczególnymi częściami gigantycznej hali nie były zamknięte, co ułatwiło przenikanie ognia. Co więcej, Feltynowski zwrócił uwagę, że płomienie pojawiły się jednocześnie w kilku miejscach lub od razu na dużej powierzchni, co może sugerować celowe podpalenie lub nagromadzenie wielu łatwopalnych materiałów.

Zdaniem szefa PSP, po tak krótkim czasie od przybycia strażaków, zwykle nie dochodzi do objęcia pożarem tak ogromnego obszaru. Zauważył on również, że pomiary stężenia pyłów w rejonie pożaru wykazały nawet dwu- lub trzykrotne przekroczenie norm, co zmusiło służby do apelu do mieszkańców, by nie otwierali okien.

Poważne wątpliwości budzi również fakt, że strażacy z obawy o własne bezpieczeństwo nie mogli zbyt głęboko wejść w płonący budynek. Z powyższych powodów służby bliżej przyglądają się okolicznościom wybuchu tego pożaru, który może wynikać z potencjalnie celowych działań.

Akcja gaśnicza wciąż trwa i może potrwać wiele godzin. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega mieszkańców, by nie zbliżali się do miejsca zdarzenia. Najprawdopodobniej zostanie w tej sprawie wszczęte śledztwo.