Sprawa dotyczy środków przekazywanych na kulturę. Minister płk Sienkiewicz zapowiedział właśnie dyskryminację twórców w uwago na przynależność religijną i wyznanie, a konkretnie jako grupę do odcięcia jej środków publicznych na kulturę wskazał katolików.
— Przypomnę (…) jedno z naszych zobowiązań przedwyborczych - to znaczy kościelni biznesmeni nie będą żerować na publicznych pieniądzach na kulturę. Nie ma takiej możliwości” — zapowiedział w czwartek na konferencji prasowej minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz.
Warto przypomnieć, że jedna z obietnic koalicji 13 grudnia dotyczyła likwidacja Funduszu Kościelnego a także „rozdziału państwa od Kościoła”. Wcześniej podczas kampusu Rafała Trzaskowskiego, Sławomir Nitras określił to jako „opiłowywanie katolików”.
— Wstrzymałem wypłatę środków na budowę i wystawę stałą Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II. Po prostu ograniczone środki ministerstwa nie pozwalają na transmisję pieniędzy, ale prawda jest inna – mówił Sienkiewicz.
— Niezależnie od powodów prawnych, mamy do czynienia z czymś, co jest oczywiste, tzn. pod bardzo szczytnymi nazwami, pod pięknymi nazwiskami historycznych postaci stworzył się system - w ciągu tych dwóch miesięcy - gwałtownego wypychania publicznych pieniędzy do swoich
— przekonywał płk Sienkiewicz.
— W przypadku akurat Torunia i tego muzeum, i całego dzieła, jak się to określa księdza Rydzyka, to przypomnę, że to jedno z naszych zobowiązań przedwyborczych - to znaczy kościelni biznesmeni nie będą żerować na publicznych pieniądzach na kulturę. Nie ma takiej możliwości
— mówił dalej minister kultury w rządzie Donalda Tuska, dodając że trwa weryfikacja zapisów umowy.
— Istnieją przesłanki naszym zdaniem do tego, że pieniądze i ta cała umowa, której efektem było ponad 200 mln zasilające toruńskie dzieła księdza Rydzyka, jest wątpliwa z punktu widzenia celowości – powiedział.
