- „Chcemy, aby wynagrodzenia Polaków były jak najwyższe, konkurencyjność polskiej gospodarki jednocześnie, aby również była bardzo wysoka i chcemy stabilnych finansów publicznych”
- powiedział szef rządu po dzisiejszym posiedzeniu Rady Ministrów.
Podkreślił, że obecne dobre wyniki gospodarcze Polski to efekt realizowanej przez rząd polityki w zakresie inwestycji, budżetu, gospodarki i polityki fiskalnej. W tym kontekście odniósł się do działań polskich władz związanych z kryzysem inflacyjnym.
- „Pamiętamy, jaką receptę mieli nasi polityczni oponenci - zaciskanie pasa i terapia szokowa. Pamiętacie państwo terapię szokową Balcerowicza, terapię szokową Tuska. Doprowadziły one do ogromnego wzrostu bezrobocia w czasach Balcerowicza i jego ucznia Donalda Tuska. My poszliśmy drogą ostrożnego zarządzania inflacją”
- wyjaśnił.
Szef rządu przypomniał, że od 1 lipca płaca minimalna wzrośnie do 3600 zł brutto. Zapowiedział, że w przyszłym roku może przekroczyć 4 tys. zł.
- „W 2024 r. wzrosłaby także minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych – od 1 stycznia wynosiłaby 27,70 zł, a od 1 lipca - 28,10 zł”
- dodał.
Minister finansów Magdalena Rzeczkowska przekazała z kolei, że wedle rządowych prognoz, polski PKB wzrośnie w przyszłym roku do trzech procent. Oceniła też, że inflacja pod koniec roku powinna już być jednocyfrowa.
Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg wróciła do tematu płacy minimalnej.
- „Od 1 stycznia 2024 r. proponujemy stawkę minimalnego wynagrodzenia 4242 zł, natomiast od 1 lipca – 4300 zł. Od tego wyliczamy stawkę godzinową i będzie ona wynosiła 27,70 zł - od 1 stycznia, a od 1 lipca 2024 r. - 28,10 zł”
- zapowiedziała.
Poinformowała również, że „przewidywana waloryzacja emerytur i rent na przyszły rok wyniesie 12,3 procent”.
