W czasie wczorajszego ostrzału obiektów ukraińskiej infrastruktury energetycznej w polskiej miejscowości Przewodów doszło do eksplozji, w wyniku której życie straciło dwóch mężczyzn. Pierwszy o sprawie informował reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski, który wskazywał, że eksplozje spowodowały dwie „zabłąkane rakiety” wystrzelone przez Rosję. Później takie informacje podała również amerykańska agencja prasowa Associated Press, która powołała się na wysokiego rangą urzędnika wywiadu Stanów Zjednoczonych.

W reakcji na ten incydent polskie władze zdecydowały o podniesieniu gotowości bojowej części jednostek i rozpoczęły konsultacje na temat ewentualnej konieczności uruchomienia procedury przewidzianej w ramach art. 4 NATO. Na miejscu odpowiednie służby wciąż badają zdarzenie, a polski rząd jest w stałym kontakcie z sojusznikami, w tym ze Stanami Zjednoczonymi.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało już, że potwierdzono, iż na polską wieś spadł „pocisk produkcji rosyjskiej”. W związku z tym szef polskiej dyplomacji prof. Zbigniew Rau wezwał do „niezwłocznego przekazania szczegółowych wyjaśnień” ambasadora Rosji w Polsce.

- „W dniu 15 listopada 2022 r. zaobserwowano wielogodzinny zmasowany ostrzał całego terytorium Ukrainy i jej infrastruktury krytycznej prowadzony przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. O godzinie 15:40 na terenie wsi Przewodów w powiecie hrubieszowskim w województwie lubelskim spadł pocisk produkcji rosyjskiej, w wyniku czego śmierć poniosło dwóch obywateli Rzeczypospolitej Polskiej”

- czytamy w opublikowanym tuż po północy komunikacie rzecznika MSZ Łukasza Jasiny.

Jest to pierwsze oficjalne stanowisko polskich władz, które potwierdza, że na terytorium naszego kraju spadła wyprodukowana w Rosji rakieta.