Seewald przeciwstawił sobie dwóch papieży: Benedykta XVI i Franciszka. Stwierdził, że ten pierwszy „podkreślał znaczenie ciągłości i wielkich tradycji Kościoła katolickiego, nie zamykając się jednocześnie na reformy”. Bowiem „reforma oznacza zakonserwować coś w odnowie, odnowić w zakonserwowaniu po to, aby zanieść świadectwo wiary z nową jasnością w ciemność świata”.

Zdaniem Seewalda posunięcia papieża Franciszka, którego „kurs zradykalizował się” wraz z wiekiem, wskazują na „zerwanie z ciągłością, a tym samym z doktrynalną tradycją Kościoła”. Jako przykład biograf Benedykta XVI podał list apostolski Traditionis custodes, w którym Franciszek ograniczył sprawowanie tradycyjnej liturgii. Dodał, że Benedykt XVI dowiedział się o nim z gazet i było to „jak cios w serce”, z którego „nigdy się nie wyleczył, jeśli chodzi o jego zdrowie”.

Seewald nie zostawił suchej nitki na abp. Fernándezie. Jego zdaniem Franciszek mianował na prefekta DNW kogoś, „kto od razu ogłosił swego rodzaju autodemontaż” i „chce zmienić Katechizm, zrelatywizować twierdzenia Biblii, poddać celibat pod dyskusję”. Przy okazji skrytykował list papieża do nowego prefekta, w którym mowa jest o tym, by nie narzucać „jednego sposobu wyrażania” prawdy, gdyż „harmonijny wzrost zachowa doktrynę chrześcijańską bardziej skutecznie niż jakikolwiek mechanizm kontroli”.

Seewald uznał te słowa za „wręcz groteskowe, biorąc pod uwagę dramatyczny kryzys Kościoła na Zachodzie”. Stwierdził też, że wzmianka w liście o rzekomych „niemoralnych metodach” stosowanych przez Kongregację Nauki Wiary wcześniej to „haniebny” atak na Benedykta XVI, który jest „próbą legitymizacji zmiany kursu” i zdyskredytowania „wysokiego poziomu Kongregacji”, kiedy przewodzili jej „kardynałowie Müller i Ratzinger po to, by uczynić relatywizm bardziej obiecującym”.

Biograf papieża przypomniał, że kiedy kard. Jorge Bergoglio powołał Fernándeza na rektora Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w Argentynie, „Kongregacja Nauki Wiary miała zastrzeżenia doktrynalne, a Kongregacja ds. Edukacji Katolickiej uważała go za nieodpowiedniego na tak ważne kierownicze stanowisko”. Seewald zauważył z ironią, że rola abp Fernándeza jako nowego prefekta, „nie tyle będzie dotyczyć zachowania doktryny, co rosnącego zrozumienia prawdy bez zobowiązania się do jednej formy wyrazu. Prostym językiem: bez zobowiązania się”.

Seewald porównał papieża Benedykta XVI do katechona, czyli siły powstrzymującej nadejście Antychrysta, o której mowa w 2 Liście do Tesaloniczan św. Pawła. Tak też widział zmarłego papieża włoski filozof Giorgio Agamben. Benedykt XVI według jego biografa był „jak przypomnienie autentycznego przesłania Jezusa, jak światło na górze”.

Peter Seewald podważa też w wywiadzie popularny obraz papieża Franciszka jako „papieża miłosierdzia”, wskazując na jego „autorytarny” styl rządzenia przy jednoczesnej niemożności dorównania Benedyktowi XVI, jeśli chodzi o „teologiczną błyskotliwość i szlachetność”. Jak powiedział, „było wiele przypadków, w których [papież Franciszek] rządził surowo, pozbywał się niepopularnych ludzi i zamykał wartościowe instytucje stworzone za Jana Pawła II”.

Jednym z przykładów surowości i „niewiarygodności” papieża Franciszka jest zdaniem Seewalda potraktowanie przez niego abp. Georga Gänsweina, osobistego sekretarza Benedykta XVI: „Brutalność i publiczne upokorzenie, z jakimi tak zasłużony człowiek jak Gänswein został wyrzucony, to coś bezprecedensowego. (...) Papież zdegradował Gänsweina, ale miał na myśli tego, kogo Gänswein reprezentuje”.

Seewald przytoczył też szereg innych posunięć papieża obnażających jego zdaniem autorytarny styl rządzenia, niszczenia spuścizny Benedykta XVI i Jana Pawła II oraz promowania ludzi, którzy są nieodpowiedni lub są obwiniani o krycie nadużyć seksualnych w Kościele, jak abp Fernández czy kard. Godfried Daneels. Stwierdził jednak, że „Duch Święty wciąż ma coś do powiedzenia na ten temat. I wielu z tych, którzy dzisiaj się cieszą, że Franciszek pozbywa się spuścizny Benedykta XVI, być może zapłacze gorzko z tego powodu jutro”.