Pawliczak oświadczyła, że jej decyzja wynika z „narastających rozbieżności programowych”.

- „Jednakże z szacunku dla wyborców, którzy oddali na mnie swój głos, nie zdecydowałam się na ten krok wcześniej. Dziś, u progu kampanii wyborczej, podejmuję tę niezwykle trudną dla mnie decyzję w zgodzie z własnym sumieniem i uczciwie wobec wyborców”

- napisała w oświadczeniu.

Zaprzeczyła przy tym doniesieniom, wedle których odeszła z Lewicy po rozmowach na temat miejsc na liście wyborczej. Wedle tych doniesień, od Nowej Lewicy dostała propozycję startu z drugiego miejsca w okręgu kaliskim i obawiała się, że nie zapewni jej to miejsca w Sejmie. Pojawiły się też doniesienia, wedle których miała dostać propozycję startu z list Koalicji Obywatelskiej. W swoim oświadczeniu posłanka przywołała jednak stanowisko przewodniczącego struktur wojewódzkich, który poinformował, że decyzje w sprawie list będą dopiero podejmowane.

Tymczasem Interia donosi, że to może być dopiero początek ewakuacji polityków Lewicy z ich ugrupowania przed wyborami parlamentarnymi.

- „W ślady Karoliny Pawliczak chcą pójść jeszcze co najmniej trzy osoby należące do klubu sejmowego Lewicy. Wszyscy rozważają przejście do partii Donalda Tuska. Jak usłyszeliśmy, i tak nie mają nic do stracenia, bo są przekonani, że dalsze miejsca na listach Nowej Lewicy pozbawią ich mandatów poselski”

- donosi portal.

Ma to być pokłosia spadków Lewicy w sondażach.

- „Robi się bardzo nerwowo”

- twierdzi informator serwisu.

Politycy krytykują przy tym sposób zarządzania ugrupowaniem przez Włodzimierza Czarzastego.

- „Jest mściwy i pamiętliwy. Nikt nie może też zrozumieć uprzywilejowanej pozycji Anny Marii Żukowskiej. Nie musi się tłumaczyć z błędów, trzęsie partią”

- powiedział informator Interii.