W kościele parafialnym w Radwanowicach odbyła się dziś Msza pogrzebowa w intencji ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, po której ciało kapłana zostało odprowadzone na cmentarz w Rudawie. W uroczystościach udział wziął m.in. Paweł Kukiz, który swoim wspomnieniem o założycielu Fundacji im. Brata Alberta podzielił się z dziennikarzami „Gońca”. Polityk wyjaśnił, że zmarły kapłan był przyjacielem jego rodziny i koncelebrował Mszę żałobną jego taty.

- „Właśnie przez ojca poznałem ks. Tadeusza. Mój ojciec był działaczem kresowym, a jak wszyscy wiemy, dla ks. Tadeusza sprawy Wołynia i pamięci o ofiarach zbrodni wołyńskiej to była bardzo istotna sprawa”

- opowiadał Paweł Kukiz.

Przyznał, że ze zmarłym kapłanem łączyła go „duchowa przyjaźń”.

- „Był nieprzejednany w dążeniu do prawdy, w dążeniu do sprawiedliwości”

- wspominał parlamentarzysta.

- „Był człowiekiem niezłomnym. Słowo niezłomny natychmiast kojarzy mi się nawet bardziej z ks. Tadeuszem niż z Żołnierzami Wyklętymi. Był takim wyklętym żołnierzem. Szedł pod prąd. Szedł w stronę prawdy, zawsze”

- dodawał.

W tym momencie lider Kukiz’15 nie był już w stanie powstrzymać łez.

- „Nie, starczy. Dzięki”

- zakończył rozmowę.