„Opozycja dalej podje liczbę pozwoleń na pracę wiedząc, że to tylko pierwszy etap weryfikacji. W drugim większość odpada i nigdy nie zobaczyła Polski” – podkreślił w mediach społecznościowych polityk Suwerennej Polski.

Jak przypomniał poseł do Parlamentu Europejskiego, w latach 2019-2023 – 57 proc. wszystkich wiz wydanych przez Polskę otrzymali obywatele Ukrainy, a 26 proc. obywatele Białorusi.

„Większość wiz to ludzie sprawdzeni, którzy dostają legalne zgody. Przyjeżdzają do pracy i wracają do swoich krajów. Od czasu Tuska - Polska zmieniła z państwa, z którego tyle osób wyjeżdżało, w państwo tak silne gospodarczo, że wiele osób chce tu pracować” – stwierdził Jaki.

„Ponieważ zależy nam na tym, aby system był szczelny, jak służby i prokuratura znalazły podejrzenie patologii, od razu są działania. Nie dotyczą one jednak skali podawanej w mediach, ale tak jak jest w komunikacie Prokuratury zaledwie ułamka przypadków” – przekonywał europoseł.

„Nie wiadomo co w tekście Onetu jest zabawniejsze. Czy to, że z próby rozdmuchania afery na prawie milion "sprzedanych wiz" zeszli do kilkudziesięciu hindusów udających filmowców, czy to, że połowa tekstu jest o tym, jak polskie służby wyłapały proceder i go zatrzymały” – napisał polityk Suwerennej Polski.

Patryk Jaki podkreślił, że „od razu” po ujawnieniu afery wizowej „nastąpiły dymisje polityczne i zdecydowane działania służb”.

„Dalej media Tuskowe udają, że nie wiedzą o co chodzi. My jako ZP nie chcemy przymusowej relokacji ludzi takich jak widzimy na Lampedusie. Przeciwko temu głosowaliśmy w UE. Opozycja głosowała za przymusem relokacji, a Tusk jak rządził groził karami za nie przyjęcie imigrantów” – czytamy we wpisie polityka koalicji rządzącej.

W opinii Jakiego „udawanie, że nie rozumie się różnicy pomiędzy migracją przymusowa i dobrowolną, ludźmi chcianymi i niechcianymi jest tylko kampanią na rzecz obozu, który chce z najbezpieczniejszego państwa w UE zrobić drugą Francje i zgotować prawdziwe piekło kobietom”.