Wracając we wrześniu z Kazachstanu papież Franciszek wypowiedział przełomowe słowa ws. wojny na Ukrainie. Franciszek, który odszedł od pojęcia wojny sprawiedliwej, a po napaści Rosji na Ukrainę trwał w niezrozumiałym pacyfizmie, wreszcie przyznał, że „obrona własna jest nie tylko dopuszczalna, ale jest to również wyraz miłości do ojczyzny”.
Nie oznacza to jednak, że Franciszek zmienił swoje podejście do koncepcji wojny sprawiedliwej. Dziennik „La Stampa” opublikował fragmenty książki „Vi chiedo in nome di Dio”, będącej zapisem rozmów, które z papieżem przeprowadził argentyński dziennikarz Hernán Reyes Alcaide. Premierę książki zaplanowano we Włoszech na wtorek.
Ojciec Święty mówił o wojnie podkreślając, że jest ona „najwyraźniejszą oznaką nieludzkości”. Jednoznacznie stwierdził też, że „nie ma wojny sprawiedliwej”.
- „Dziś, kiedy proszę w imię Boga o położenie kresu okrutnemu szaleństwu wojny, uważam również jej trwanie wśród nas za prawdziwą porażkę polityki. Wydarzenia pierwszych dwóch dziesięcioleci tego wieku zmuszają mnie do jednoznacznego stwierdzenia, że nie ma sytuacji, w której wojna mogłaby być uważana za sprawiedliwą. Nie ma miejsca na wojenne barbarzyństwo. Również wtedy, gdy konflikt przybiera jedną z najbardziej niegodziwych twarzy: tak zwanej wojny prewencyjnej. Najnowsza historia dała nam nawet przykłady zmanipulowanych wojen, w których stworzono fałszywe preteksty i sfałszowano dowody usprawiedliwiające ataki na inne kraje. Dlatego proszę władze polityczne, aby powstrzymały toczące się wojny, nie manipulowały informacjami i nie oszukiwały swoich narodów w celu osiągnięcia celów wojennych”
- powiedział.
