Ojciec Święty zakończył wczoraj podróż apostolską na Węgry. W drodze powrotnej był przez towarzyszących mu dziennikarzy pytany m.in. o działania Watykanu związane z dążeniem do zawarcia pokoju na Ukrainie. Franciszek podkreślał, że Stolica Apostolska wykorzysta wszystkie swoje możliwości, aby przyspieszyć zakończenie wojny.
- „Poza tym, teraz trwa misja, ale nie jest jeszcze jawna. Zobaczmy jak… Kiedy będzie publiczna, powiem o tym”
- dodał.
Zaznaczył przy tym, że pokój zawsze wymaga otwarcia, w związku z czym zaapelował o nawiązywanie relacji, nawet jeśli nie jest to łatwe. Zapewnił również, że Watykan utrzymuje relacje z Patriarchatem Moskiewskim i łączność z patriarchą Cyrylem nie została zerwana. Wskazał też, że ma dobre relacje z „ambasadorem, który był w Watykanie od siedmiu lat”, dodając, iż „to wspaniały człowiek”.
Przed rozpoczęciem podróży na Węgry papież Franciszek spotkał się w Watykanie z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem, który poprosił go o pomoc Stolicy Apostolskiej w powrocie na Ukrainę uprowadzonych przez Rosjan dzieci.
- „To jest ważne, Stolica Apostolska chce to zrobić, bo to jest słuszne, to jest sprawiedliwa rzecz i musimy pomóc”
- zapewnił papież.
- „Musimy zrobić wszystko, co po ludzku możliwe. Myślę również, chcę to powiedzieć, o kobietach, które przybywają do naszych krajów: Włoch, Hiszpanii, Polski, Węgier, bardzo wiele kobiet, które przyjeżdżają z dziećmi… i walczą na wojnie. To prawda, że obecnie udziela się im pomocy, ale nie możemy stracić entuzjazmu w tym względzie, bo jeśli entuzjazm osłabnie, kobiety te pozostaną bez ochrony, może im grozić, że wpadną w ręce sępów, które zawsze szukają takich sytuacji. Uważajmy, aby nie stracić tego dynamizmu pomocy”
- dodał.
