Autor wylicza błędy popełnione dotychczas przez opozycję w kampanii wyborczej.
- „Nie wygląda to za dobrze. Do wyborów niespełna dwa miesiące, a główna partia opozycji pikuje w sondażach. Co gorsza, zdaje się, że Platforma sama sobie włożyła kij w szprychy. Od powrotu Tuska (lipiec 2021) do lutego 2023 partia była na ścieżce stabilnego wzrostu, dopiero potem zaczęła się jazda po wykrotach”
- pisze prof. Osęka.
Jego zdaniem problemy zaczęły się od rzuconego przez Donalda Tuska w Pabianicach hasła „mieszkanie prawem, nie towarem”.
- „Potem przychodzi marsz 4 czerwca, ogromny sukces frekwencyjny przekłada się na mobilizację wyborców (prawda, że kosztem pozostałych partii opozycyjnych) i sondaże znowu lecą do góry. Niestety, dobra passa trwa krótko – haniebny, szczujący na imigrantów spot Tuska spycha partię na równię pochyłą. Szczerze wątpię, czy wciągnięcie na listy Kołodziejczaka i Wołoszańskiego odwróci tę tendencję”
- twierdzi historyk.
Jego zdaniem błędem PO było „zejście PiS-owi z linii strzału” przez propozycje mające przelicytować programy społeczne rządzących.
- „Tymczasem PiS-owi może nie rośnie, ale chaos w kampanii wyborczej będzie mu sprzyjać. Wystarczy, że Platforma spadnie jeszcze o dwa punkty, Trzecia Droga (trzecia noga – kto im do licha wymyślił tę nazwę?) zejdzie pod próg, a Konfederacja wypadnie poniżej prognoz (jej anarcholiberalny elektorat może okazać się mało zdyscyplinowany) i 210-215 mandatów jest w zasięgu ręki Kaczyńskiego”
- ocenia w swoim wpisie na Facebooku.
