W centrum Stambułu doszło wczoraj do zamachu, w wyniku którego zginęło sześć osób, a 81 zostało rannych. Władze Turcji o zamach oskarżają Partię Pracujących Kurdystanu. Dziś rano poinformowano, że tureckie służby zatrzymały mężczyznę podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego. Poza domniemanym zamachowcem w związku z eksplozją aresztowano jeszcze 21 osób. Tureckie MSW przekonuje, że rozkaz przeprowadzenia ataku wydano w Kobane, w północnej Syrii.
Po zamachu kondolencje Turcji przekazały ambasada USA. Ankara jednak niezwykle stanowczo odrzuciła te kondolencje, oskarżając Amerykanów o finansowanie syryjskich terrorystów.
- „Nie przyjmujemy kondolencji ambasady amerykańskiej, odrzucamy je. Karmiąc tereny terrorystyczne w Kobane i finansując je ze swojego budżetu, nasz sojusznik rozumie, że narusza to pokój w Turcji. Oczywiście, nie będziemy milczeć z tego powodu. Nie jesteśmy niczyimi wrogami, nie patrzymy na niczyją ziemię, nikogo nie zdradzamy, ale nie możemy dłużej tolerować tych zdrad”
- oświadczył turecki minister spraw wewnętrznych.
