Przed wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie lewicowo-liberalne środowiska, powtarzając za prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, określały Mateusza Morawieckiego „rusofobem”. Po wybuchu wojny narracja się gwałtownie zmieniła i sympatyzujący z obecnie rządzącymi zaczęli oskarżać Prawo i Sprawiedliwość o… prorosyjskość. Do oskarżeń tych w swoim nowym filmie opublikowanym w mediach społecznościowych odniósł się były premier, nawiązując do sprawy związanego z lewicowymi mediami dziennikarza Pablo Gonzaleza, który okazał się oficerem rosyjskiego wywiadu Pawłem Rubcowem.

- „No i zobaczcie. Na pierwszej linii frontu ludzi oskarżających PiS o prorosyjskie sympatie znaleźli się tacy, którzy muszą dzisiaj kasować zdjęcia z prawdziwym agentem specjalnych służb Putina. Dziwna cisza zapanowała. Pochowali się eksperci Gazety Wyborczej czy TVN-u”

- powiedział wiceprezes PiS.

- „Ci, którzy oskarżali mój rząd o prorosyjskość, to my przecież przekazaliśmy broniącej się Ukrainie sprzęt wojskowy. Ten sprzęt, który pozwolił, że ruskich nie mamy przy naszej granicy. Nie przepraszajcie, zapisaliście się na kartach historii po niewłaściwej stronie. Jesteście… Wiecie kim”

- podsumował.