Powodem działań szefa resortu sprawiedliwości są nagłośnione w ostatnim czasie w mediach sprawy, w których oskarżeni byli inaczej traktowani zależnie od deklarowanego przez siebie światopoglądu.

- „Dochodzi do orzeczeń wydawanych z wyraźnie politycznych motywacji. Mnożą się wyroki uniewinniające, bądź wyjątkowo łagodne, nawet w przypadkach ciężkich przestępstw, popełnianych z użyciem przemocy. Dotyczy to agresorów ze strony opozycji, środowisk lewicowych i LGBT. Sądy usprawiedliwiają ich ataki na osoby, które mają przeciwne poglądy. A jednocześnie łatwo wskazać wyroki, w których sądy wykazują się surowością wobec zwolenników tradycyjnych wartości, przeciwników ideologii LGBT i krytyków opozycji, czy samych sędziów”

- uzasadnia konieczność zwołania posiedzenia KRS minister.

Ziobro podkreślił, że to „przejaw podwójnych standardów i groźny sygnał, że polityka na dobre wkroczyła na sale sądowe”.

- „Sytuację obrazują dwa wymowne zdarzenia. Z jednej strony - drakońskie skazanie młodej, niekaranej studentki na 3 lata bezwzględnego więzienia za wyszarpywanie torebki z symbolem LGBT. Z drugiej – zagwarantowanie przez sądy bezkarności sprawcy brutalnej napaści i pobicia kierowcy furgonetki organizacji pro-life, poprzez umorzenie postępowania”

- wskazał.

Pierwsza z przywołanych przez ministra spraw dotyczy skazania na trzy lata więzienia 21-letniej Mariki, która wspólnie z innymi osobami w czasie tzw. marszu równości próbowała wyszarpać napotkanej kobiecie torbę w kolorach symbolizujących ruch LGBT. Niedawno w jej sprawie interweniował prokurator generalny, który zdecydował o przerwie w odbywaniu kary do czasu zakończenia procedury ułaskawieniowej. Druga sprawa dotyczy ataku na kierowcę furgonetki Fundacji Pro-Prawo do Życia. 26 stycznia ub. roku został on zaatakowany w Warszawie, kiedy stał na czerwonym świetle. Najpierw sprawca rzucił ciężkim przedmiotem w drzwi samochodu. Później otworzył drzwi i próbował wyrwać kierowcy telefon, by po chwili szarpaniny uderzyć go drzwiami. W kwietniu sąd umorzył postępowanie w tej sprawie powołując się na znikomą szkodliwość społeczną. Mimo zażalenia prokuratury, sąd wyższej instancji utrzymał w mocy tę decyzję.

Zbigniew Ziobro ocenił, że „rozpolitykowani sędziowie wychodzą z założenia, że skoro opozycja w Polsce i Unia Europejska popierają środowiska LGBT i aborcję, to tych, którzy nie zgadzają się z takimi poglądami można bezkarnie znieważać, szarpać, bić, uszkodzić ich dobro materialne; gdy niewspółmiernie mniejszy uszczerbek spotka drugą stronę – wtedy sypią się surowe kary i słychać gromkie potępienie”.