Niemieckie władze chcą wzmocnić kontrole na granicach z Polską i Czechami, aby ograniczyć napływ cudzoziemców ubiegających się o azyl. Wedle danych prezentowanych przez Politico, w tym roku wniosek o azyl u naszych zachodnich sąsiadów złożyło już 204 000 cudzoziemców, aż o 77 proc. więcej niż w tym samym okresie ub. roku. Dziś szefowa niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych Nancy Faeser wyjaśniła w czasie posiedzenia Komisji Spraw Wewnętrznych Bundestagu, że rząd nie planuje wprowadzenia stałych punktów kontroli na granicach z Czechami i Polską, jak jest to w przypadku granicy z Austrią. Zwiększone zostaną jednak elastyczne kontrole na granicach. Mają one skutecznie eliminować przemyt ludzi, nie utrudniając przy tym życia osobom codziennie dojeżdżającym do pracy w strefie przygranicznej.

- „Teraz musimy zobaczyć, jaki efekt przyniosą te dodatkowe kontrole”

- powiedziała.

Zaznaczyła, że w przyszłości nie wyklucza kontroli stacjonarnych. O wprowadzenie takich kontroli apelowali politycy CDU, a w Polsce straszyła nimi opozycja. Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

- „Ojej… Pomimo próśb i starań niemieckiej i proniemieckiej opozycji granica niemiecko-polska pozostanie otwarta. Jak nie idzie – to nie idzie”

- napisał polityk.

- „Ale spokojnie – PO na pewno będzie próbowała dalej”

- dodała.